28.04. Trędowaci

28 kwietnia, dzień 56.

Wpis nr 47

zakażeń/zgonów/ozdrowień

12218/596/2655

Pandemia już produkuje wyklętych. To, że są to osoby, które chorują (czy też, że ktoś z sąsiadów tak powiedział) to już coraz bardziej jasne. Do tej pory chory mógł liczyć na współczucie, dzisiaj odsuwają się nie tyle od niego (bo chorzy są w ścisłej kwarantannie), co od ich Bogu ducha winnych rodzin. Ludzi w kwarantannie, a więc niekoniecznie chorych, piętnuje się napisami „zaraza” na drzwiach.

Druga grupa to ludzie starsi. W internecie konflikt pokoleń – raporty pojedynczych starć wapniaków ze światłymi, głównie z „większych ośrodków”. Tak jak piętnowanie osób chorych to raczej domena małych miejscowości (wiedzą sąsiedzi jak kto siedzi), tak w większych miastach nie ma z tym znaczniejszego problemu ze względu na anonimowość miastowych. Za to konflikty kolejkowe to już specjalność bardziej wielkomiejska.

Wprowadzone godziny dla seniorów (10.00-12.00 w dni powszednie) powodują konflikty, uzasadnione chyba tylko nagromadzoną w izolacji frustracją. O co chodzi stronom? No głównie o to, że młodzi, zajęci, muszą rezygnować po długim staniu, bo nadchodzi 10.00 i nie wejdą do sklepu. W dodatku poza godzinami dla seniorów ci buszują po sklepach i też zajmują czas oraz przestrzeń. Zamiast do przychodni, chodzą z nudów do sklepu po 5 razy i certolą się przy zakupach serka godzinami, co wydłuża kolejki dla młodych. Z tymi przychodniami, to rzeczywiście prawda – mówił mi znajomy, że jak już jest strach przed wirusem, to z 70% mniej starszych wybiera się do służby zdrowia z głupotami. Te załatwia się teraz telefonicznie i widać, że może to i był dla niektórych seniorów sposób spędzania czasu. Teraz mają to sobie rekompensować w sklepach. W niektórych przypadkach jednak seniorzy doginają. Ostatnio odbyła się awantura przed sklepem, bo senior nie stanął nawet w kolejce, tylko czekał 15 minut, aż dojdzie do 10.00 i z kolejki „wypadną” młodzi, wykształceni…

Ale niechęć do starszych rozlewa się już na szersze wody – zarzuty to po pierwsze to, że przez ochronę seniorów zafundowano wszystkim izolację, więc ludzie nie mają pracy i kasy przez staruchów, którzy przecież odbierają sobie swoją emeryturkę. I tu pośrednio trafiamy na drugi argument – to przez te składki, które dobijają koszty naszej pracy, bo musimy się składać na ICH emerytury. Z punktu widzenia faktów jest to prawda, ale to żadna wina staruszków, ograbionych przez poprzedni system z pieniędzy na emeryturę, które okazały się normalnym komunistycznym podatkiem. A ten przepadł razem ze słusznie minionym ustrojem. Jeśli chodzi o osoby starsze to ja zawsze wyznawałem starą maksymę, którą przeczytałem kiedyś na cmentarnym nagrobku: „Byłem kim jesteś, będziesz kim jestem”.  

Lubię Polaków, bo to naród ekstremalny, ale niestety w obie strony. Czasem widzę przejawy wielkości naszej nacji, a czasem – kompletnego zbydlęcenia. Tak jest zawsze w momentach dziejowych wiraży, a przecież cała nasza historia to jakiś koszmarny slalom. Bo trzecią sekowaną grupą są… pracownicy medyczni. Na początku było super, nawet europarlamentarzyści klaskali medykom (żenujący obrazek bezradności tej organizacji – świat się chwieje w posadach, a szefowie organizacji o globalnych aspiracjach… klaszczą. Takie coś może pobić jedynie p. Mogerini, niby szef spraw zagranicznych UE, która popłakała się po brukselskim zamachu w wykonaniu imigrantów z narodów zaproszonych aby ubarwić kulturowo Europę).

My, naród zaczęliśmy od przygotowywania zup, podziękowań pani pielęgniarce na naszym piętrze. Brawka się skończyły – teraz w amoku paniki niektórzy zaczynają ich piętnować i prześladować. Pracownik medyczny ma być podstępnym roznosicielem śmiertelnego wirusa. Pewna pielęgniarka pierwsza powiadomiła swój blok, że jest wirus na świecie, uczyła jak się go ustrzec, rozdawała maseczki sąsiadom. Teraz jak się już naumieli wirusa to kobieta jest wyklęta we własnym domu. Na niektórych sklepach pojawiają się anonse o nieobsługiwaniu pracowników medycznych. Ja każdemu z takich gamoni życzyłbym, by jednak złapał wirusa i zobaczył kto do jego łóżka podejdzie. Babcia po pietruszkę czy medyk z kartką „chorych nie obsługujemy”?

Łaska Polaków na biało-czerwonym koniu jeździ.

Więcej zapisków na moim blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: