30.05. Znowu się sprawdza

30 maja, dzień 819.

Wpis nr 808

zakażeń/zgonów (dzisiaj)

83/0

Czasami biorę się za powroty do przeszłości, by zobaczyć czy jakieś przewidywania się spełniły. Czasami są to moje wróżby, już ze dwa razy powtarzałem swoje profetyczne przemyślenia w powrocie do „Pamiętnika znalezionego w tutce„, aż przestałem, bo się robiło dziwnie. Dziwnie prawdziwe, a była to moja zabawa wyobraźnią, coraz bardziej jak widać, realna. Ale ostatnio oglądałem „Salonik polityczny” Ziemkiewicza i jeden z redaktorów napomknął, że była taka zapowiedź dzisiejszych czasów, autorstwa Żiżka i że się spełnia. I przypomniało mi się, że o tym przecież pisałem, wróciłem i też się zasromałem. Że to tak blisko.

Takie powroty mają co najmniej dwa cele. Dla mnie. Zobaczyć która, z licznych przecież wersji się spełnia, czyli jakie założenia mogą być prawdziwe, gdyż większość z projekcji przyszłości nie kończy się na dzisiejszym stanie, ale idzie dalej. I czasami strach bierze, że skoro do tego momentu to się sprawdza, to i dalej może. Drugi to patrzenia na ten pokowidowy proces, jak na działający mechanizm, nie mówię, że zaraz dokładnie zaplanowany, ale widać, że głównie wykorzystany do przemiany świata. Coraz częściej wychodzi, że w jakimś kierunku. Warto więc zobaczyć takie scenariusze. A więc zobaczmy jak planował tę przemianę świata Żiżek, zwłaszcza, że te same tezy po prawie dwóch latach usłyszałem na kongresie w wykonaniu Harariego. A więc wróćmy do tego, co było zapowiadane prawie dwa lata temu, a co ja oceniałem jako fantasmagorie jakiegoś freaka. Teraz przyglądam się temu z przerażeniem, że takie rzeczy mogą się ziszczać. Ale kowid nauczył mnie jednego – gdy zdawało się, że dochodzimy do ściany absurdu, to w niej zaraz otwierały się nowe drzwi, przechodzimy dalej, i właściwie już nie zauważamy, że przekroczyliśmy kolejną, zadawałoby się, nieprzekraczalną linię i przyzwyczajamy się do wciąż przesuwanej granicy powrotu do „nowej normalności”. A więc spójrzmy jak to szło prawie dwa lata temu i zobaczmy co się ziszcza:

9 lipca [2020 r.], dzień 128.

Wpis nr 117

zakażonych/zgonów/ozdrowień

36.951/1.551/24.477

Jeszcze w kwietniu, jak inni, spekulowałem na temat tego jaki świat może się narodzić po zamknięciu globu na czas pandemii. Wszyscy, a więc i wszystkie strony politycznych sporów, mieli nadzieję, że się polepszy i to głównie w kierunku ich ideowych preferencji. Konserwatyści myśleli, że to będzie dobra okazja do gospodarczego resetu niwelującego patologie przerośniętego globalizmu, globaliści – odwrotnie, że tylko globalizm nas uratuje, zieloni, że pora będzie na poważne zajęcie się klimatem, bo ludzkość nabierze bardziej egzystencjalnych niż konsumpcyjnych priorytetów. Powoli wychodzi jednak, że to lewica odrobiła lekcje.

I nie tylko dlatego, że teraz na ulicach demolowanych amerykańskich miast króluje lewicowa ideologia przebrana za antyrasizm, ale, że jest tak jak mówił Tomasz Wróblewski – możemy mieć sytuację jak z roku 1905 w Rosji – ślepy bunt mas, które jeszcze czekają na swoją objaśniającą ideologię. A ta przyszła wtedy ledwie 12 lat później w postaci rewolucyjnych organizacji, tomiszczy ideologicznych uzasadnień i remediów, wreszcie – komunistycznych liderów.

Wpadło mi w internetowe ręce omówienie bardzo interesującej i symptomatycznej książki. To dziełko komunistycznego profesora, Sławoja Żiżka – „Pandemia. Covid-19 trzęsie światem”. Według autora obecna sytuacja jest dla lewicy znacznie dogodniejsza niż ta z czasów komunistycznej rewolucji w 1917 roku. Dlatego swoją koncepcję nazywa „Komunizm 2.0”, bowiem do ówczesnego sukcesu komunizmu zabrakło kluczowych czynników, których wtedy nie było, a teraz zafunkcjonowały.

Po pierwsze – według teorii (i okazało się, że i praktyki) komunizm nie mógł się rozwijać w jednym kraju. Po prostu istnienie innego kraju, bez „ustroju, którego świat nie widział”, powodowało napięcia wynikające z prostego porównania, na niekorzyść komunizmu. Dziś jest inna sytuacja, bo wiele procesów pokowidowych się zglobalizowało.

Mamy potężny kryzys, wtedy w 1917 roku, mieliśmy kryzys wynikający z I wojny światowej, ale ten nasz dzisiejszy jest… bardziej globalny, bo światowy, nie tylko europejski. Rewolucja 1917 roku odbyła się w Rosji – dziś mam „pokowid” z jego rewolucyjnymi konsekwencjami w praktycznie większości świata. W dodatku doktryna komunistyczna miała problem z realizacją swojej taktyki, gdyż była ona osadzona na wykorzystywaniu kryzysów gospodarczych do szerzenia emancypacji robotników, a kryzysy takie nie występowały w krajach jednocześnie, a w niektórych w ogóle. Teraz mamy światową recesję. Na raz. Wszędzie.

Poza tym zhomogenizowała się warstwa społeczna, gdyż jej różnorodność została skasowana przez jednorodne ograniczenia wynikające z izolacji. W maseczkach wszyscy jesteśmy jednakowi. Teraz, do tej pory różnorodna, ludzkość została sprowadzona do jednego wektora – strachu, wraz z akceptacją ograniczeń wręcz społecznie oczekiwanych ze strony państwa. Na poziomie zdrowotnym całe narody są poddane procesom wzmacniającym ich podległość, zachowaniom wręcz stadnym. Pojawiają się centralistyczne zarządzenia na poziomie światowym, takie jak rekomendacje niesławnej WHO, których przestrzegają wszystkie państwa.  

Dla Żiżka to super okazja, by wprowadzić „komunizm 2.0”. Na czym ma on polegać? Ano trzeba „pociągnąć” te trendy. Zacznijmy od centralizowania działań na poziomie światowym – początkowo od takich organizacji jak WHO, która powinna stać się światowym ministerstwem zdrowia (przecież wirus jest międzynarodowy), potem trzeba się zająć światową unifikacją handlu, transportu, finansów. A więc komunistyczny sen o jednym centrum zarządzającym racjonalniej niż państwa i mechanizmy rynkowe zaczyna się spełniać. Recesja na skalę światową wymaga szczególnie scentralizowania działań gospodarczych i skokowego przekazania światowemu centrum kompetencji odebranych państwom narodowym.

Dla autora wzorcem są Chiny, czyli ostra reakcja na każdy opór i wątpliwość. Potrzebne jest także rozszerzenie formuły kwarantanny, która ma nie tylko dotyczyć zakażonych, ale głównie tych „zakażonych” nieprawomyślnością co do nowo podjętych środków. Możesz być fizycznie zdrowy, ale twoja chora dusza może zarażać innych, więc trzeba cię będzie izolować od społeczeństwa, bo ktoś może przez ciebie „zachorować”. Właściwie Żiżek postuluje… kwarantannę dla każdego, bo przecież prędzej czy później każdy się w końcu zarazi, jak nie wirusem, to zwątpieniem. Autor postuluje także by to sami obywatele obserwowali innych i donosili, jeśliby zauważyli jakieś niepokojące symptomy lub zachowania u sąsiadów. Mechanizmem napędzającym ten proceder miałby być strach, że nieodpowiednie zachowanie innych może zagrozić naszemu zdrowiu i życiu.

Żiżek uważa, że stoi przed nami alternatywa – albo jego Komunizm 2.0, albo świat z Mad Maxa, czyli kompletny chaos, bezbronne jednostki rzucone na łup walki o byt, wygrywanej przez silniejszych, którzy zarządzają anarchią. Jak się popatrzy na najnowsze doniesienia, to Żiżek dobrze lokuje swoje nadzieje w chaosie – mamy przecież mieć kolejne fale pandemii, nowe świńskie wirusy, mamy koronawirusa w ściekach i w owocach papai. To się może nigdy nie skończyć i na to liczy autor. Że w takim chaosie światowy lud sam wystąpi o jakiś kolektywny, porządkujący wektor dla wszystkich. I że będzie to Komunizm 2.0.

To wszystko wydaje się mrzonką jakiegoś egzotycznego lewackiego freaka. Ale większość elementów, które wymienił jako gotowe prochy pod rewolucję już mamy, co prawda jeszcze w wymiarze nie dość wyraźnym do wychwycenia, ale tu chodzi o trend, nie o skalę.

Po pierwsze u podłoża dzisiejszych społecznych zachowań stoi strach. Mamy więc „międzynarodówkę strachu”. Po drugie mamy już do czynienia z zachowaniami „donosicielskimi”. Kto z nas nie spotkał się na ulicy czy w tramwaju z uwagami na temat braku maseczek i wyrażanymi publicznie postulatami by izolować tych „egoistów”? Mamy też przypadek Kai Godek, która dostała nakaz kwarantanny właściwie za poglądy. Mamy światowy kryzys gospodarczy i to w jednym czasie, i w globalnej skali. Mamy do czynienia ze społeczna akceptacją, nawet zachętą w stronę państwa, co do nakładania dalszych, „koniecznych” ograniczeń. Strach wygrywa ze wszystkim, to on, strach o życie, a nie jak za komunistów 1.0 – byt, ma kształtować społeczną świadomość.

Zobaczymy, czy tego rodzaju pomysły na „ideologiczną operacjonalizację” koronawirusa zapracują za klika lat, może wcześniej. Warunki Żiżka są powoli spełniane, a grunt się przygotowuje. Pytanie – jak to jest możliwe? Wydaje mi się, że najtrafniej scharakteryzował to mój ulubiony aktor Clint Eastwood, który powiedział, że jesteśmy cywilizacją ciot. Za ułudę bezpieczeństwa oddamy wszystko, nawet damy obrabować swój dom. Jak to jest, że jeden gościu, który się w St. Luis z żoną postawił z bronią rabowaniu przez motłoch jego domu jest bohaterem narodowym USA? To co robili ci, których przecież wiele domów zrabowano? Dzwonili po policję? Policję, której w wielu miastach już nie ma?

Cywilizacja dobrobytu wyprodukowała bezwolne narody, które nie są już w stanie nawet obronić swego statusu, stylu życia, własności, bliskich. Ubezwłasnowolniona światowa większość chce przeczekać to wszystko (jak kiedyś pani premier Kopacz) po domach, w nadziei, że rebelia ominie ich domostwa, a potem… się zobaczy. Rewolucje polegały zawsze na tym, że zdezorientowana albo przestraszona większość uginała się pod przemocą zdeterminowanej mniejszości. Dziś mamy super podkład pod taką rewolucję, bo mamy i ogłupiałych, i przestrachanych obywateli.

Cywilizacje odchodzą, gdy nikt już nie jest zainteresowany kontynuacją porządku, który oferowały. Dziś wszyscy są zainteresowani jednostkowym bezpieczeństwem, ale nie wiedzą, że muszą je sobie zapewnić sami, skoro struktury państwa za nie odpowiedzialne chwieją się w posadach.   

A jak się „rusza z posad bryła świata”, to zaraz zjawia się ekstremalna lewica. Przecież sama przez cały czas kołysała tą łódką, a tu taka okazja…

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

6 thoughts on “30.05. Znowu się sprawdza

  1. To mi się najbardziej podba: „Dla autora wzorcem są Chiny, czyli ostra reakcja na każdy opór i wątpliwość. „. No to sobie wziął świetny przykład. Doprawdy. Nawet pomijając, że Chiny są krajem tak odległych od komunizmu jak Słońce od centrum Drogi Mlecznej, to wprowadzają obostrzenia nie jak kraj komunistyczny, ale jak zamordystyczny odcień brunatnej ideologii. Bo dziś komunizmu już w zasadzie nie ma. Nawet Korea Płn ma tyle wspólnego z prawdziwymi ideami komunizmu co pies z ogórkiem. Komuna 2.0 miałaby sens, gdybyśmy wszyscy przyjęli dogmat owej nieomylności komunizmu, ale ja tego nie widzę. Owszem, są pewne kierunki, ale to raczej pojedyncze skoki, niż jednoznaczny trend. Owszem, zgadzam się, ten trend może być długotrwały, ale z doświadczenia wiemy, że komunizm jest utopią i zawsze, ZAWSZE, kończy się rozlewem krwi i wojną. Wiec nie sądzę by się udał. Taki czy inny. 2.0, 3.0 czy 4.1. Szkoda, że Żizek tego nie zauważył. Covid wygenerował pewne zachowania, w Europie czy USA, które były nienaturalne dla społeczeństw, nieprzyjęte. i nieakceptowane. Mimo wszystko uważam, że nadal wiele społeczeństw, w tym w Polsce ceni bardziej wolność, nawet lekko anarchistyczną, niż pełne podporządkowanie. A niech sobie Chiny robią takie eksperymenty. Od Europy wara.

  2. Nie po to spotykają się różne Bilderbergi, Agendy 21 Gie 9 i Gie… 666 żeby pić kawkę, tylko po to by zaplanować SOBIE najbliższą przyszłość. Fałszywe flagi i gotowanie żab, to stały element tych planów. Obecna wojna ideologiczna nie jest między USA a Rosją a USA i Chinami… oraz resztą nieistotnego świata…Chiny już dawno wyprzedziły Stany i to one narzucają kształt polityki na świecie, chociaż USA bardzo się starają żeby szeroko pojęty świat myślał to ONI ratują cywilizację.
    W polityce nie ma rzeczy przypadkowych. Nawet gdy „wyciekają” jakieś dokumenty one wyciekają dlatego, że się im na ten wyciek pozwala. Ludzie cały czas odbierają świat po staremu. Tylko że tego starego świata już nie ma i nie wróci. Kowidy to świetna okazja do zmian. Sam Szwab to przyznaje i doktor nauk wszelakich Bill Gie.
    Ludzie tak bardzo są zapatrzeni w swoje telefony, że nie chce im się nawet głowy zadrzeć do góry
    żeby zobaczyć jaka jest pogoda- muszą sprawdzić w góglu…Zmiany! Nie szukając daleko- zmiany pogody, za które WSZYSCY obwiniają „zmiany klimatu”. Jak wół, w klimatycznej umowie paryskiej z 2012 r zapisane jest używanie chemtrailsów do obniżenia temperatury w Europie o 2 stopnie. Zasiewanie chmur
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasiewanie_chmur
    jest naszą codziennością (czego np doświadczyliśmy przez ostatni tydzień) a mimo to nadal uważa się że są to teorie płaskoziemców. Tylko dlatego, że nie mówi się o tym w mediach. Jaki ma to wpływ na rolnictwo i ekosystem, to już osobna sprawa ale niech mi nikt nie mówi, że to dla dobra Matki Ziemi! Tak, nastąpi komunizm 2.0 ale w innej wersji niż tej , którą pamiętamy. Elektronika daje nowe, „lepsze” możliwości kontroli obywatela i zrównania go do poziomu wołu. Demokracja to przeżytek. Jak kiedyś feudalizm. Wola partii będzie wolą narodów! ( Aż się prosi dodać na koniec zdania) Amen.

  3. Trzeba sobie zdać sprawę, że gdyby nie postępujące zmiany w Kościele Rzymskim (https://myslkonserwatywna.pl/vennari-alta-vendita-masoneria-i-przewrot-w-kosciele-katolickim/) i de facto usunięcie Boga i wiary w niego z pierwszego miejsca, to co się dzieje nie byłoby możliwe. I bez powrotu do wiaty takiej , jaką była do przemian po Vaticanum Secundum, nic się na lepsze nie zmieni: Sine me nihil potestis facere J 15, 5. I tu nie chodzi o ten świat, bo to drobnostka wobec wieczności.

    1. W kwestii praktyk religijnych pełna zgoda, ale wskazanie zmian po Vaticanum Secundum – moim zdaniem zaczeły się one wcześniej m.in. fatalną odpowiedzią na Oświecenie jaką był ultramontanizm, należy bowiem pamiętać, że poza wymiarem wspólnotowym tak wiara, tak jak i rozum ma wymiar indywidualnego daru Bożego – jako winowajcy wszystkich zdarzeń jest dorabianiem ideologii. Czy ludzie małej wiary demonstrowali – inaczej niż poprzez zmanipulowane badania opinii publicznej – poparcie dla obostrzeń? Nic takiego nie miało miejsca – to raczej na „finiszu” znalazły się owieczki – w sensie podległości wobec Goliatów tego świata – domagające utrzymania obostrzeń w takich np. USA. To politycy z krajów mających zbyt mało udziałów w MFW, by obalić niekorzystne dla siębie decyzje pożyczkowe w te pędy realizowały wszystkie rekomendacje WHO – w tym „kopiowania chińskiej reakcji na pandemię”, czy też raczej tego co Państwo Środka łaskawie zezwoliło pokazać zachodnim mediom jako „chińską reakcję” a jego przedstawiciele w garniturach prezesów spółek joint-venture zalecali – skutecznie – Włochom. To politycy z krajów, gdzie rządzą partie z dużym udziałem aktywu i/lub elektoratu z grup wskazywanych jako grupy ryzyka antycypowały strach. To właściciele sieci handlowych antycypując strach 6mil klientów (w Polsce) podpierali się całością autorytetu państwa dając personelowi rekrutującemu się gł. z absolwentów zarządzania i marketingu okazję do robienia tego, na co miał od dawna ochotę – wydawać polecenia i oczekiwać bezwzlędnego posłuszeństwa.

        1. Ależ nie ma mowy o obrażaniu się, zwłaszcza, że jasność rzeczywiście ucierpiała na skutek nadmiernych prób robienia kilku rzeczy na raz. Zatem garść wyjaśnień i uzupełnień.
          – W wątku o MFW chodziło oczywiście o polityków, którzy realizowali w te pędy rekomendacjie WHO, a nie „krajów, które realizowały”. Należy przypomnieć, że w 2017r nastąpiła zmiana zmianie na stanowisku przewodniczącego WHO. Dotychczasowa przewodnicząca, działaczka KPCh została zastąpiona taką gorszą wersją Joschki „mit Verlaub Sie sind ein Arschloch” Fishera – oskarżanym swego cazsu o akty terroryzmu młodzieżowym działaczem komunistycznym w Etiopii, późniejszym ministrem spraw zagranicznych tego kraju, Thedrosem Adhanomem Ghebreysusem. Wkróce po tym fakcie – incydentalnie (?) – uległ zmianie statut innej agendy ONZ – Miedzynarodowego Funduszu Walutowego – w którym wymogi z zakresu polityki monetarno-fiskalnej, które musiał spełniać kraj ubiegający się o pożyczkę zostały zastąpione wymogami spełnienia wszystkich rekomendacji WHO. Nie zmieniono jednak (w statucie MFW) niedorzecznej, ale typowej dla instytucji, która narodziła się głowie jednego człowieka – Franklina Delano Roosevelta – zasady dopuszczającej kraj członkowski do głosowania we własnej sprawie, jak i rozkładu głosów, który daje miażdzącą przewagę USA i zdolność do storpedowania każdej decyzji tej agendy. MFW od lat kieruje Kristalina Giorgijewa z gorliwością neofitki (taki PMM „szczepionki mRNA to najnowocześniejsza technologia” w spódnicy) wykonująca wszelkie polecenia współczesnego Mahometa (Klausa Schwaba, który tak jak Mahomet, łaczy w sobie najgorsze cechy człowieka trudniącego się szeroko pojętym kupiectwem i – jako gorący zwolennik „ducha militarystycznego” opisywanego przez N. Goldmana – najemnego żołnierza) i jego świty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: