30.08. Grypa a kowid. Testy zamulają.

30 sierpnia, dzień 546.

Wpis nr 535

zakażeń/zgonów

2.888.385/75.340

Idzie czwarta fala, jak widać – dzisiaj zero zgonów. Ale trzymamy obostrzenia i straszymy. Dziś o tym – dlaczego.

20 września 2020 w swoim wpisie zapowiedziałem, że grypa nas wykończy. Niestety – wykrakałem. Spekulowałem, że jak przyjdzie sezon na grypę, ta pomiesza się nam z kowidem i fala zwyczajowej grypy pod koniec roku zaprowadzi nas w zaułek reagowania jak na pandemię i zamykania szpitali, by ratować kowidowców. Nie przewidziałem, że skala będzie aż tak duża, że reakcje władz doprowadzą do skokowego wzrostu „cichych ofiar kowida”(bądź przeklęty człeku coś wymyślił to określenie), który zabrał ponad 40.000 ponadnormatywnych zgonów już na przełomie października i listopada 2020 roku.

Potem zacząłem się zastanawiać nad fenomenem zniknięcia grypy. Ta jakby się zamieniła miejscami z kowidem, ale przecież nie mogło tak być, bo porównanie kowida do grypy to największa herezja według koronaentuzjastów. Wtedy wyspekulowałem sobie kilka wariantów – dlaczego tak mogło się zdarzyć. Wygrywał logiczny wniosek, że – skoro grypa nie mogła tak ot sobie zniknąć z planety – to diabeł ukrywa się w metodzie. To znaczy, że grypa jest i testy PCR wykrywają ją jako koronawirusa, w związku z czym miliony ludzi lądują z grypą na kwarantannie, zamiast jak zwykle to było do tej pory – pod kołderką i ze wszystkim co wzmacnia organizm. Zaś uprzednio nabywa odporności na świeżaku prowadząc zdrowy tryb życia, a nie stresując się w zamknięciu kwarantann.

Myślałem, że tę hipotezę powtórzę na progu sezonu jesiennego, wskazując na niebezpieczeństwo tego, że historia zatoczy koło i będziemy walczyć z grypą i koronawirusem jako wyłącznie koronawirusem. To znaczy, popędzani testami, w gruncie rzeczy wykazującymi normalną falę jesiennych gryp, wejdziemy w lejek lockdownów, a co najgorsze ujednoimienniania szpitali. Czyli powtórki wersji z poprzedniej jesieni, która – do końca sezonu grypowego – kosztowała nas ponad 100.000 ponadnormatywnych zgonów.

Dziś znalazłem naukowe potwierdzenie słuszności mojej hipotezy, które wyjaśnia cały ten splot tragicznych okoliczności (oczywiście przy założeniu, że świat się pomylił, a nie sterował w tę stronę). Otóż okazało się z badań amerykańskiej CDC przeprowadzonych na testach (czyli testy testów), że pozytywny test światowo uznawany za standard (przynajmniej u nas) wcale nie oznacza zakażenia. CDC wycofało się z testów PCR ponieważ uznało, że nie są one w stanie odróżnić zakażenia kowidem od zwyczajnej grypy i w obu przypadkach wskazuje na wynik pozytywny. To, nie waham się użyć tego słowa, epokowe odkrycie.

Pal licho, bo to robota dla śledczych, czy to się stało przez pomyłkę spanikowanych władz, które szukały wszelkich wyjść, czy to było działanie zamierzone. Przypomnę, że to dopiero testy WYWOŁAŁY pandemię, bo bez nich nie wiedzielibyśmy, że mamy kłopot, Zresztą nawet je mając wciąż statystyka pokazuje, że nic strasznego się nie dzieje. A więc władze reagowały tylko na alarmistyczne dane zakażeń, chociaż wyszło dziś, że pokazywały one w równej mierze kowida co sezonowe grypy. A więc te pozytywnie fałszywe testy, nagłaśniane przez media w postaci rosnących statystyk wprowadziły panikę wśród ludu i nadreakcję władz, bo przecież „coś trzeba zrobić”. A więc na wszelki wypadek wszyscy w maski i zamykamy biznesy, by było widać naocznie, że reagujemy.

No dobrze, powie ktoś, a wielu takich mam, bo poruszam się wśród lekarzy, to na co umierają ludzie pod respiratorami, dlaczego jednak mamy jakiś wzrost zgonów w stosunku do lat uprzednich? Tak? No to zobaczmy na tę tabelkę:

Jak już pisałem, na zgonach nie wychodzą żadne rewelacje, bo zakażonych, czyli testów pozytywnych, z powodów powyższych wątpliwości co do ich wiarygodności, nie należy brać pod uwagę. Dodajmy, że prawie nikt nikogo, tym bardziej bez objawów, nigdy nie testował masowo na okoliczność posiadania grypy. Ilość przeprowadzonych testy grypy do testów na kowid to różniac 2.800% . Człowiek szedł do internisty, posmarkał, pokaszlał, ten go osłuchał (dziś to niebywały luksus) i szedł do domu pod kołderkę, a nie na kwarantannę, czy do szpitala. Jak się za starych czasów pogarszało, to się dopiero szło do szpitala. A teraz testujemy nawet bezobjawowych, bo chce się polecieć do Grecji. I wychodzą. Raz, że cuda, bo fałszywie pozytywne wyniki są wpisane w zbytnią czułość testów. Z drugiej strony – wychodzą jako kowidopozytywne zwykłe grypy. I robimy sobie fale – w rytm sezonowości grypowej.

Piszę o tym, bo ten scenariusz może nas czekać. Władze zapowiadają IV falę, widocznie znają tę prawidłowość, że ona i tak przyjdzie w sezonowym rytmie, bo obecne dane nie wskazują na żadne cuda. Ja wiem, że dzienny wzrost z 1 do 10 zakażonych to 1.000%, ale ile się tak można bawić? Zaraz zakażenia tak testowane mogą wyskoczyć do góry i zacznie się panika, wzmacniana przez przebierające nogami media. Bo nie wiem czy zauważyliście – zrobiło się w mediach nudno, bo nie ma kowida, a ile można jechać z propagandą szczepionkową i tropieniem szczepoterorystów? Zaraz się zacznie wchodzenie do lejka. Najpierw parę powiatów, potem województwa, czerwone, zielone, żółte. Rzecz można – tęczowe. Potem wzajemna wrogość Polaków i szukanie wewnętrznych winnych tej sytuacji, jakby lockdowny były jakimiś żywiołami, na które nie mamy wpływu, a nie decyzjami administracyjnymi niekompetentnych gron.

I najgorsze, że bez ogólnej refleksji ten stan się będzie… sezonowo powtarzał. Że będziemy mieli cztery pory roku: lockdown, lockdown, lockdown i lato. Dziwi mnie jedno – wszystkie złe wieści na temat koronawirusa rozchodzą się szybko i są w postępowaniu władz natychmiast aplikowane jako strategie. Zaś wszelkie „dobre” wieści, że coś może pójść lepiej, albo, co nie daj Boże, żeśmy się gdzieś mogli pomylić i można z tego wyjść na świat, okazują się zwalczane i przemilczane. Czyli mamy międzynarodówkę obostrzeń, zaś dobre praktyki są lokalne i wyciszane.

U zarania „pandemii”, były testy, drugim filarem były media, które tymi wynikami testów epatowały, chcę wierzyć, że w naiwnej pogoni za zasięgami. Teraz okazuje się, że ten testowy spust pandemii był kapiszonem. Ale zabrnęliśmy za daleko, żeby się przyznać do takich błędów. Lepiej nam bytować w błogostanie niezauważania weryfikujących faktów. Tylko lepiej komu? Nam – zatomizowanemu i upodlonemu ludowi, czy władzy, która boi się stanąć w prawdzie, że spanikowała i dalej będzie brnąć, powtarzając te same zachowania? W płonnej nadziei, że te same środki w tych samych okolicznościach przyniosą inne, lepsze rezultaty.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.            

13 thoughts on “30.08. Grypa a kowid. Testy zamulają.

  1. A ja nie chcę wierzyć w bzdury o spanikowanych władzach czy ich pomyłkach.
    Bo to samooszukiwanie się jest.
    Władze mają cel który konsekwentnie realizują. Wszelkie oznaki wahania się czy niepewności to tylko taktyka na użytek naiwnych.
    Im szybciej dotrze przerażająca prawda tym większa szansa na przeżycie, ale nie pewność.
    Lockdowny nie skończą się, nie skończą się inne metody presji, bo takie są wnioski z eksterminacji
    ludności zamkniętej w gettach. Przecież ci ludzie wiedzieli, musieli wiedzieć jaki jest cel zamykania
    w straszliwym ścisku, głodzie, niedoborze wody, wszystkiego.
    Musieli czuć jaki jest cel wywózek, jednak wypierali to ze swej świadomości, tak jak żywa i nie tknięta jeszcze antylopa złapana za szyję w szczękach lwa, pokornie czekająca na… jakby łudziła się że będzie akt łaski, za uległość…
    Lockdowny nie skończą się nawet wtedy gdy trup będzie słał się gęsto, bo każdy pretekst będzie dobry do wyparcia przyczyny, oczywiście u samych poddanych lockdownom.
    Oni o tym wiedzą …

    1. Zgadzam się z JaS ,że nie ma już dalej sensu zagłębiać się w wyliczanki cowidowe . Sąd już się odbył ,Prawie wszystko zostało już ujawnione i udowodnione . Jest zbrodnia i musi być kara . Teraz potrzebny jest wyrok. Konfiskata mienia i wywóz do kolonii karnej. Pytanie dlaczego to robią i co im obiecano, albo czym szantażują .Życie wieczne ? . Ci dwunożni osobnicy są już dawno po ciemnej stronie mocy. Co takiego złego przez całe swoje życie uczynili ,że teraz można ich prowadzić na postronku . Czy w tych szkieletach są jeszcze natury ludzkie ? Odnoszę się do naszych ze szczytu władzy . Jak mówili dwaj zbrodniarze po 30 latach odsiadki ,że Bóg na pewno istnieje ,bo jeszcze utrzymuje nas takich zbrodniarzy przy życiu . Ostatnio odnowiłem czytanie Dostojewskiego ” zbrodnia i kara ” i ” Idiota ” . Dzisiaj uważam ,że kara zsyłki na Sybir była adekwatna do winy ,dzisiaj bym dołożył do tego zbrodnię polityczną na narodzie . Francuska gilotyna to za łagodna kara . Gdzie nie ma odpowiedniej kary tam zawsze się pleni przestępstwo i zbrodnia .
      Strach przed odpowiedzialnością za zbrodnie na narodzie pomieszał im zmysły i możliwe ,że to już jest początek ich kary .Jeszcze się rzucają na oślep ,ale widzą już przedsionek piekła ,jakby to nie nazwać .
      Tylko najgorsze ich perfidne oszustwo jest takie ,że ludzie im zaufali i dopuścili do władzy, a oni w nagrodę zaczęli mordować .Co się wyprawia w Izraelu ? Po takich doświadczeniach wojennych .

  2. Ponad 75 tys. osób zmarłych na COVID to nadużycie. Skoro jest rozróżnienie „zmarli na COVID” oraz „zmarli z COVID” to ci ostatni nie zmarli z powodu COVID a znajdują się w statystyce.
    https://www.gov.pl/web/wsse-krakow/grypa2
    Na tej rządowej stronie o grypie jest taki urywek –
    „W zależności od sezonu epidemicznego w Polsce rejestruje się od kilkuset tysięcy do kilku milionów zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. Szczyt zachorowań ma miejsce zwykle między styczniem, a marcem. Dane dotyczące liczby zachorowań na grypę mogą być zaniżone ze względu na niedoskonałości systemu rejestracji przypadków chorób zakaźnych, jak i fakt, że nie każdy chory udaje się do lekarza.
    Liczba zgonów w naszym Kraju jest trudna do oszacowania, ale zdecydowanie niedoszacowana. Grypa wielokrotnie nie jest także umieszczana w akcie zgonu jako jego przyczyna, choćby dlatego, że wiele zgonów faktycznie związanych z zakażeniem wirusem grypy następuje w wyniku powikłań, a w akcie zgonu wpisywana jest jednostka chorobowa z jaką pacjent został przyjęty.”

    Czyli liczenie zgonów na grypę jest odwrotne do liczenia zgonów na COVID. Ot i cała tajemnica morderczego SARS-COV-2.

    1. To jest b.dobry wniosek o sposobie liczenia,dziękuję. Niektóre odmiany grypy, w tym AH1N1, dają taki obraz choroby jak covid (jak znajdę link do artykułu o tych odmianach to podepnę). Jedyną obroną przed pozytywnym testem na covid bylby test na grypę;gdy wyjdzie pozytywny już można stosować legalnie leki typu amantadyna (której nie znałem przed 2020),iwermektyna (niestety,nieobecna w Polsce), czy choćby aspiryna. Lekarze nie mogą ignorować wyniku testu na grypę,także w szpitalu,pytanie gdzie można takie testy dostać w razie cięższego przebiegu choroby? Jakoś trzeba się bronić przed skutkami tak ustawionej narracji.

      1. Jak na razie, to wiadomo, że test PCR może służyć jedynie do uprawiania propagandy w celu siania paniki. Wykrywa on ślady RNA na śluzówce, a pochodzić one mogą od każdego wirusa, (nawet takiego, powodującego lekki katar), ale również i wszelkiego innego pochodzenia. Nie przypuszczam więc, by dopuszczono jakiekolwiek szczegółowe testy, bo by się cały kowidowy świat zawalił decydentom na głowę. Kiedy władza znajdzie inny pretekst do zamordyzmu, to zapewne kowid przestania istnieć, zgodnie z politycznymi decyzjami.

  3. To chyba zbyt optymistyczne postawienie sprawy. Zastępowanie testów pcr innymi ma nastąpić dopiero od początku następnego roku, więc realnie dokona się za jakieś pół roku – i to w juesej. A co będzie w Europie, nie wiadomo. Znając polskie realia mamy w perspektywie co najmniej kolejny rok używania obecnego testu. Ale pół roku czy rok to już niewielka różnica – przez ten czas wyszczepi się kogo się da i grypa będzie mogła powrócić na salony (być może w postaci super-hiper zaraźliwej i śmiercionośnej odmiany ABC22-XYZ) przy wtórze fanfar obwieszczających sukces akcji kowidowego wyszczepiania. I Fauci będzie mógł się cieszyć jako laureat potrójnego Nobla – z medycyny za badania wirusologiczne, pokojowej za uchronienie świata przed straszliwą pandemią i literackiej w zakresie sciene-fiction. A big farma podliczy zyski i rzuci się w wir pracy nad wyszczepkami na nowe warianty kowida, grypy i pulmosalnozy.

  4. Witam,
    Dziś Naczelny i Czytelnicy poruszyli kilka spraw wartych rozwinięcia w kolejnych wpisach.
    Po krótce. Zacznę od niespełnionego marzenia: „a na drzewach zamiast liści wisieć będą pandemiści”. To poszło już za daleko i żadnej „nowej Norymbergi” nie będzie. Wszyscy będą iść w zaparte wymyślając nowe wersje wirusów i kolejne ograniczenia. Bo jak? Ktoś powie że „pomyliliśmy się zwykłą grypę potraktowaliśmy jak śmiertelne zagrożenie”? Za wiele grup społecznych zdobywa na „pandemii” punkty polityczne czy zwykłą kasę! Stan pandemii to wielkie przywileje dla całych grup: urzędnicy, politycy, lekarze, struktury siłowe, sądy – wyliczać można długo. I co, zabierze się tysiącom czy milionom Polaków takie przywileje? Skazywać się będzie ministrów, dyrektorów, urzędników – którzy „wykonywali tylko rozkazy”?
    Teraz sprawa „grypy kowidlanej”. Tworząc od 6 lat codzienne wpisy „o Syrii i okolicach”, linkowałem wielokrotnie ciekawe informacje „medyczne”. Kilka lat temu, chyba w odstępie roku, linkowałem ciekawe hipotezy „wirusologiczne”. W jednej naukowcy wyrażali pogląd, że możliwe iż błędem było „wyszczepienie z planety” ospy (prawdziwej). Istnieje hipoteza, że likwidacja ospy spowodowała, że wolną „niszę ekologiczną”, zajął koronowirus powodujący plagę AIDS. Innym razem linkowałem obawy naukowców, którzy zastanawiali się czy coraz powszechniejsze „szczepienie się przeciwko grypie”, nie spowoduje zajęcia zwalnianej „niszy ekologicznej”, przez wirusy grypy o bardziej zjadliwych właściwościach – pisano o do tej pory bardzo łagodnych koronowirusach. A linkowałem to chyba w roku 2018, albo 2017. W artykule podano przykład poprzedniej, „niespełnionej” epidemii koronowirusowej z lat 2003/4. Nie wiem czy ktoś z Czytelników pamięta, że przez 2-3 miesiące na niektórych liniach lotniczych mierzono temperaturę pasażerów. Ale nikt nie nabrał się na dziennikarskie straszyłki i jakoś doszliśmy do stanu obecnego.
    Aha, przypomniał mi się jeszcze jeden ciekawy link, w którym naukowcy sugerowali że wirusy – szczególnie gryp wszelkich – mają zbawczą rolę, oczyszczania naszego organizmu z komórek rakowych. Bo wirusy grypy – tak jak koronowirusy „od AIDS” – nigdy i nigdzie jeszcze nikogo nie zabiły! Zabijają bakterie! Z którymi potrafimy walczyć! Wirusy jedynie pobudzają / osłabiają nasz system obronny! Od grypy się nie umiera! Także od grypy koronowirusowej! Umiera się „od powikłań”, na przykład zapalenia mięśnia sercowego czy czy zapalenia płuc! Które wcześnie wykryte są uleczalne! Wiem po sobie!
    Tylko trzeba by lekarz pierwszego kontaktu zrobił co do niego należy, podczas kontaktu z pacjentem skarżącym się na „zwykłą grypę”. Trzeba „tylko” zbadać temperaturę i osłuchać płuca i serce. I w razie podejrzenia, trzeba pacjenta skierować do specjalistów: kardiologa lub pneumonologa. Tylko tyle i aż tyle!
    A co zrobiono w roku 2020? Pozbawiono pacjentów dostępu do lekarzy! Stąd też wynika „nadmiarowa umieralność” grypy koronowirusowej. Z tego co do tej pory doczytałem, wynika że ta grypa głównie atakuje układ oddechowy a nie serce. Więc „objawowi” pacjenci, podejrzani o grypę koronowirsową powinni być od razu przekazywani do specjalistów, by wykonać rentgen płuc. I tylko tyle!

    PS
    Nie mogę znaleźć linka, a może zniknęła strona rządowa, gdzie w marcu 2020 podawano statystyki grypy z poprzednich miesięcy i lat, z policzonymi przypadkami zgonów „pogrypowych”.

      1. Bardzo klarowne i celne opisanie tego super skandalu.
        Bez zbędnego udowadniania że kwadrat nie jest kołem, czego i tak covidiota nigdy nie zrozumie a skorumpowana kanalia zignoruje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: