4.09. Floyd 2.0, czyli teraz to Ameryka rzuca monetą

4 września, dzień 186.

Wpis nr 175

zakażeń/zgonów/ozdrowień

69.820/2.100/49.820

No i bańka prysła, kulig nie udał się i co to będzie… Przyszły wyniki autopsji ikonicznej już ofiary brutalności amerykańskiej policji. Do tego (dopiero teraz?) zostały upublicznione nagrania z innych kamer działających w trakcie zatrzymania Georga Floyda. (Zabójstwo (teraz to – zabóstwo?) zatrzymanego w Minneapolis spowodowało zamieszki w całych Stanach, które uruchomiły lawinę ulicznych zadym i demolek oraz dały impuls ruchowi Black Lives Matter, owocując klękaniem białych przed Murzynami i całowaniem ich w buty.) Te dwa dodatkowe dowody wykazały, że Floyd miał w sobie taką mieszaninę narkotyków, lekarstw i używek, że już sam jej skład powodował poważne problemy z oddychaniem. Widać to na kamerach, bo już w samochodzie padły jego ikoniczne słowa, noszone dziś na koszulkach BLM (I can’t breathe!). Floyd źle się poczuł w samochodzie, chciał z niego wyjść, sam prosił policjantów, by go wypuścili, zaczął się wyrywać i uciekać. Policjant Derk Chauvin zastosował wobec niego zwyczajowe procedury w takich wypadkach, z nieszczęsnym kolanem na szyi. Biegli nie stwierdzili jednoznacznie, że Chauvin przyczynił się do jego śmierci. To trochę tak jak z koronawirusem – Floyd miał w sobie kilka substancji „współistniejących” i nie wiadomo czy i tak by nie zszedł. Policjant był kowidem?

Sam Derk Chauvin to Czarny Lud czarnej społeczności – samo zło. Nawet w artykułach wspomina się o jego „kryminalnej przeszłości”, ale to chyba dla niez orientowanych, bo przecież kryminaliści nie mają wstępu do policji. O co więc chodzi? No, żeby coś się przyczepiło. Zarzuty o kryminalną przeszłość policjanta dotyczą tego, że przestępczo… zgłosował nie w tym stanie co powinien. To wynalazł specjalny prokurator po wnikliwym śledztwie. Trzeba było coś znaleźć, ale ani Chauvina o nic nie oskarżono, ani nie skazano, a tylko wtedy można mówić o czyjejś „przeszłości kryminalnej”.

Media w opisie zajścia z Floydem nie brały jeńców: morderstwo (trzeba będzie odszczekać), Chauvin udusił Floyda (także do odszczekania), choć wyrokowanie przez media zanim dokona tego sąd to rzadkość, szczególnie w USA. Wyrok został wydany i teraz trzeba będzie zjeść tę żabę. W związku z tym – oczywiste przy takim stanie dowodów – żądanie adwokatów o uchylenie zarzutów o morderstwo media uznały za „zaskakujące”. No tak – przecież całe wzmożenie jest ufundowane na złotej trumnie Floyda, a tu taki ambaras. Ciekawe jak amerykańskie sądy, czy wykażą się samodzielnością i obiektywizmem, czy pójdą za „głosem ludu”? To będzie dobry test na resztki Ameryki, jaką znamy (może już tylko z filmów). A propos filmów, pamiętacie? W wielu produkcjach o amerykańskim systemie są dwa kluczowe momenty/punkty. Wszyscy są źli, przekupni, mataczą, ale na końcu są dwa sanktuaria – to pokój sędziego z tyłu sali rozpraw oraz przeszklony gabinecik redaktora naczelnego gazety. To tam jest ostateczna instancja amerykańskiego systemu, tam odbywa się sprawiedliwość. Jak te dwa filary wolności zawiodą to Ameryka runie. Jak się patrzę na amerykańskie media, to już z tym jest słabo. Sądów amerykańskich nie śledzę, ale proces Floyda będzie tu symptomatyczny.

Szczegóły rasistowskiego ukrzyżowania nowego męczennika kompromitująco się nie zgadzają, więc trzeba podsunąć nowego idola. Ma być pewniejszy niż naćpany aktor porno przystawiający ciężarnej pistolet do brzucha, zaś kolejna tragedia na linii policja-Czarni ma dostarczyć dowodów na ciągłość problemu. W Stanach nie trzeba długo czekac na taką okazję. W miejscowości Kenosha w stanie Wisconsin został zastrzelony Murzyn, Jack Blake, który nie słuchał poleceń policjantów, uciekł przed nimi do swego samochodu i podobno miał ze sobą nóż. Został zabity strzałami w plecy i całe miasto zapłonęło. Mało tego, jak zwykle, krewcy protestanci, po odbębnieniu protestu „w temacie” zaczęli plądrować sklepy. Niektórzy właściciele stanęli z bronią w obronie swojego dobytku (nawet nie pytajcie, gdzie była policja) i 17-latek śmiertelnie postrzelił dwóch napastników. Media oczywiście relacjonują jakby to była egzekucja, „zabójca uciekał z miejsca zbrodni i goniony postrzelił śmiertelnie dwie osoby”. Czyli ucieka z miejsca zbrodni… przed jej popełnieniem. Na filmie widać, że chłopak daje szansę napastnikom, mając karabin UCIEKA przed nimi, dopiero dogoniony i przewrócony przez kliku z nich, oddaje strzały.    

Nieważne – pozostanie już krwawym zabójcą. Ale… odezwali się sportowcy. Na znak solidarności Eurosport zaprzestał transmisji rozgrywek tenisowych, bo to… sport białych. Zawodnicy lig NBA, MLS, MLB zawiesili rozgrywki, zaś Naomi Osaka zagroziła bojkotem tenisowych Cincinnati Open i kilka dni później wycofała się z nowojorskiego turnieju Western and Southern Open.

No i kto teraz zatrzyma jakiegoś Murzyna? Jaki policjant narazi siebie na los Chauvina a miasto na zamieszki? Sytuacja robi się totalnie anarchistyczna. Sławy zapisują się do ruchu dążącego praktycznie do likwidacji policji, lud staje z bronią u nogi na progu domów, zaś każda krzywda wobec Murzyna kończy się bredniami o ludobójstwie i zamieszkami, w których „przypadkiem” plądrowane są sklepy.

Nic dziwnego, że kampania Trumpa zwraca się do Amerykanów z hasłem „If you have enough” (Jeśli masz już dość) oraz z hasłem kontynuacji: w pierwszej kampanii proponował by „Make America great again”, teraz chce „Keep America great Again”. Jeśli Amerykanie się tego nie posłuchają to Ameryka pogrąży się w chaosie. A rozróby mają ewidentnie polityczny charakter spełnienia celu jakim jest zapobieżenie reelekcji Trumpa ZA KAŻDĄ CENĘ. W związku z tym Ameryka ją płaci. Mamy do czynienia z podobną sytuacją jak… w niedawnych wyborach w Polsce. Na kontrkandydata jest wystawiony słup, który nie ma kompetencji do rządzenia, ale który z badań najlepiej wypada w starciu z funkcjonującym prezydentem. Też ma za sobą mieszankę programowego koktajlu „wszyscy na jednego”. I też wynik jest tak zbliżony, że teraz to USA będą rzucały monetą. A może wypaść różnie. Tak jak widzimy po naszym przegranym kandydacie, jak małą mądrością mógł być rządzony nasz kraj.

Jeśli Amerykanie źle rzucą tą monetą albo rzucą ją na złość to będą mieli taki los, na jaki zasłużyli. To są wyroki demokracji. Ale niech mi potem nikt nie kwęka, że mamy w USA chaos, że sojusze się zawaliły i nie ma komu nas bronić. A tak będą mówili zaraz ci, którzy – i u nas – odsądzali Trumpa od czci i wiary i życzyli mu przegranej. Ja mam dobrą pamięć i będę ich obserwował i przypomnę w razie czego, kto za kogo trzymał kciuki.  

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: