10.12. Klasa średnia zanika. A my wraz z nią…

10 grudnia, dzień 283.

Wpis nr 272

zakażeń/zgonów/ozdrowień

1.102.096/21.630/792.119

Zacząłem zbierać materiały na temat zasadniczy, czyli wnioskując z analizy qui bono, chcę spróbować dojść do tego, kto korzysta na pandemii, a kto traci. A to znaczy, że może się pokazać kierunek, w którym zmierza nowy świat. No właśnie – pojawiły się już nowe zręby urządzenia świata po pandemii, a raczej – w wariancie pragmatycznym – w czasie pandemii pełzającej. Nazywają to NWO (New World Order), Nową Normalnością, teraz – coraz częściej – Nowym Resetem. Całością spróbuję zająć się w kolejnych wpisach a teraz o jednym elemencie, który mnie uderzył od razu przy zbieraniu materiałów.

Otóż widać z przebiegu zdarzeń, głównie lockdownowych, że kto jak kto, ale mały biznes straci na pewno. Dorżnięty lockdownami, które coraz to omijają duże korporacje i sieci, bo przecież gdzieś kupić jedzenie trzeba, mali przedsiębiorcy mrą samotnie i w pojedynkę, przechodząc na zasiłkowe tarcze, jak mają szczęście. Jak już pisałem – można to zauważyć po półkach sklepowych. Ich asortyment skurczył się do „niezbędnych, istotnych produktów”, bez kilometrowych stoisk serów czy maseł w padających już hipermarketach. Dziś królują Biedronki i Żabki, góra Lidle, z ograniczoną propozycją towarów. W dodatku dostarczają je wielkie firmy produkujące dla sieci, których klamek pojedynczy rolnik czy producent nawet nie pocałuje. Za każdym z takich nieobecnych serów stoi padły producent. Pracodawca i prawdziwy podatnik („duzi” w Polsce raczej podatków nie płacą, mali niech tylko spróbują…).

System ewoluuje tak, że rosną nam dwaj główni pracodawcy – państwo i korporacje. Po małym biznesie pojawia się pustka, którą wypełnia „nowy reset rynku”. Tak jak we Włoszech, gdzie upadłe knajpy (te wybrane) przejmuje mafia. Niewybrane padają, a te wybrane przechodzą na mafijną franczyzę. Giuseppe dalej tam gotuje i podaje, ale nie jest już właścicielem, choć figuruje na szyldzie jako gwarant byłej jakości. Nie ma marży tylko co najwyżej pensję. Ile padniętych biznesów przejmą teraz korporacje, wypełniając wybrane branże swoimi sieciami?

W związku z tym zanika klasa średnia. Podstawa wolnej społeczności. Istnieje już tylko biznesowo-państwowa oligarchia i masy, bez szczebla pośredniego. Ludzie ze społecznych dołów nie mają możliwości przebicia się bez zaakceptowania istniejących oligarchicznych reguł awansu i bez zgody oligarchii. Zamiast awansu będzie możliwa jedynie kooptacja. A więc świat się będzie rozwarstwiał i utykał w gęstniejącej gipsowej formie dwójpodziału.

Klasa średnia, która widać, że już odchodzi, odgrywała wielką rolę. Dawała masom legalną nadzieję na zmianę, awans do wyższej ligi. Była przystankiem na drodze do awansu ku wymarzonej oligarchii, ale takim, w którym całe życie spędzało gros aktywnego społeczeństwa. Dziś bez tej społecznej fazy pośredniej będzie już tylko jeden wybór – zniewolenie klas najniższych albo rewolta. Czyli zastój albo ślepy bunt.

Pamiętajmy, że ludzie na swoim – rolnik czy przedsiębiorca – to ludzie wolni. Z własnością, kapitałem, pomysłem na biznes i energią. Opędzają się przed państwem daninami, ale w duchu są wolni, choć system ich ściga jako główne źródło podatkobrania. Ale jak już wykombinują, jak przeżyć, to państwo może im nagwizdać. W przeciwieństwie do tych, coraz liczniejszych, którzy po koronawirusowych lockdownach wylądowali na garnuszku państwa.

Pamiętajmy, że klasa średnia łączyła w sobie dwie ważne rzeczy – nie była roszczeniowa jak doły, ale też wiedziała, że do swej pozycji doszła dzięki ciężkiej pracy, a nie układom oligarchów. I tym samym była konstruktywnym katalizatorem zmian. Widziała bowiem po drodze swej społecznej drabiny wszelkie systemowe przeszkody do wzrostu, pragnęła więc je zawsze usuwać. Ale dla wszystkich, a nie dla siebie – tym różniła się od oligarchii.

I teraz ten element powoli znika. A więc zwiększa się pula niewolnych obywateli, zależnych od państwa i korporacji. Pogłębiają się różnice społeczne sprowadzające się do dwóch rozłącznych ekstremów: bogaczy i pariasów. Zanikają systemowe mechanizmy doskonalenia się ustroju, do tej pory oliwione przez awans społeczny zanikającej klasy średniej. W kwestii organizacji państwa będzie zastój, bo spocznie ono w formalinie gęstniejących i degenerujących się układów klientelizmu.

No i będziemy mieli po jednym gatunku sera. Twardego i miękkiego. I taki właśnie wybór. Nasze wnuki będą to uważały za normalność, a nasze czasy rozpasanego wyboru za jakiś ewenement w dziejach ludzkości. Fanaberię, za którą zapłaciliśmy wchodząc na nieubłaganą ścieżkę postępowego Nowego Świata.   

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

3 thoughts on “10.12. Klasa średnia zanika. A my wraz z nią…

  1. Józuś IP dzisiaj 10:06
    Uciekliśmy z socjalizmu w socjalizm oligarchiczno-partyjny, globalizm na dokładkę. Zaczęło się od Balcerowicza, ASF był tylko małym ćwiczeniem nadgarstka

  2. Tylko że to nie był rozpasany wybór, tylko rozpasany konsumpcjonizm. Pamiętam że dobrze było jak jakiś ser był w ogóle. ……. Na przełomie lat 50-60-tych był w Gdyni taki jedyny sklep (Delikatesy), w którym na jednym stoisku pachniało cytrynami, na drugim wyrobami czekoladowymi, na innym intensywnie pachniała mielona kawa, a w dziale nabiałowym serami. Również mięso i wędlina też miały swój zapach, chociaż ten dział był najuboższy. ……. Teraz to nawet w sklepie rybnym czuć zapach dezodorantów i wszelakiej dezynfekcyjnej chemii, zamiast zapachu solonych śledzi i świeżych ryb. ……. A jak smakowały pomarańcze w Boże Narodzenie i szynka na Wielkanoc. ……. Wielkie korporacje które w 80% przejęły na świecie wszelki rynek od wacików po transport morski i powietrzny doszły do tego że: 1) Wzrost produkcji, usług i zysków jest ograniczony; 2) Rynek drobnych wytwórców i usług jest dla nich niedostępny. … Więc Trzeba zniszczyć dotychczasową strukturę produkcji, handlu i usług, z dotychczasowych konkurentów uczynić niewolników, a po przejęciu tego wszystkiego w 98% uprościć produkcję, handel i usługi, uzależnić od tego większość ludzkości i osiągać z tego maksymalne zyski. … I tylko garstka takich jak ja będzie jadła owoce i warzywa ze swojego ogródka, paliła w piecu drewnem z pobliskiego lasu i jadła jajka od swoich kur … .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: