13.11. Czemu jestem przeciw oczywistościom?

13 listopada, dzień 621.

Wpis nr 610

zakażeń/zgonów

3.190.067/78.821

Chciałbym wrócić do dwóch wątków od strony opozycji, które pojawiły się w związku z sytuacją na granicy. Jeden zaczyna już przebrzmiewać, ale wróci, bo się pojawia tu i ówdzie, a ma potencjał na odłożenie w czasie i w przyszłości do użycia przeciwko władzy. Drugi narasta, pojawia się coraz częściej i będzie kontynuowany, również z przyczyn taktycznych przez opozycję.

Wątek główny

Jak pisałem, opozycja zgrała się strasznie na temacie, nawygadywała na mundurowych nad granicą kalumnie, które, jak się okazało były pod prąd opinii publicznej. Teraz głowi się jak wylądować, że przecież cały czas była za, zaś ten przebrzydły PiS pokpił sprawę. Mamy więc wątek podstawowy – czemu nie zwracacie się po pomoc do instytucji międzynarodowych i sojuszników (w podtekście – skoro sobie nie radzicie)? To słabe jest, bo na razie sobie radzimy, jesteśmy głęboko pod artykułem 5. o natowskiej reakcji militarnej. A PiS zbiera punkty, prosić się nie musi (na razie). Nam tylko brakowałoby oddać sytuację na naszej granicy pod zarząd Brukseli z jej „humanitarnym” podejściem do imigrantów, która zrobiłaby zaraz z granicy rzeszoto.

Sytuacja wymaga ruchów dyplomatycznych, których Polska nie wykonuje, lub wykonuje w sposób niewidoczny, mających umiędzynarodowić konflikt i reakcję, chociażby sankcyjną, na postępowanie Mińska. Bez niej istnieje zagrożenie, że Bruksela, Berlin i Waszyngton będą znowu dogadywać się ponad naszymi głowami. Co prawda wyegzekwowanie takich ustaleń bez udziału i zgody Polaków wydaje się mało możliwe, ale jak coś tam ustalą a my się będziemy opierać, to znowu wyjdziemy na obrażalskich.

Wątek poboczny nr 1 – współpraca

Ale są dwa wątki w opozycyjnej narracji, o których wspomniałem, że zaczynam o nich myśleć coraz częściej. Pierwszy pojawił się już na sali sejmowej podczas pamiętnej dyskusji o sytuacji na granicy. Opozycja podniosła, że może by i powspółpracowała z rządem, ale ten nic jej nie mówił. No, bo jak by powiedział, że wie co się kroi, to może i wszyscy by się podłączyli (bardziej – nie daliby się sami wpakować w zgubną narrację). Ten argument należy uznać za bałamutny. No bo popatrzmy – wywiad donosił już w czerwcu, że coś się kroi, zresztą Łukaszenka sam się wygadywał) nasi się jakoś tam zaczęli przygotowywać, Straż Graniczna zaczęła już coś sygnalizować o wzmożonych próbach przekroczeń. Łukaszenka już wtedy testował dzisiejszy pilotaż. I co, trzeba było siąść z opozycją i pogadać jak Polak z Polakiem? Że idzie srogo na kraj i trzeba razem wzmóc? I co wtedy, opozycja uznałaby rację stanu za nadrzędną i zagłosowała murem za murem i za stanem wyjątkowym? A tak zagłosowała przeciw, bo… nic nie wiedziała.

A ja stawiam dolary przeciw rublom, że opozycja rozdarłaby od razu japę, że polski rząd faszystowski zaognia sytuację z Białorusią, bo mu w domu nie idzie, ekipy z TVN nocowałaby na granicy licząc każdy palik wbity w ziemię graniczną pod zasieki. Wyborcza z automatu robiłaby wywiady z biednymi Białorusinami, którzy ubolewaliby, że Kaczyński odgradza ich od Europy, popychając Łukaszenkę w łapy Putina. Tak by było na bank, a kto w to nie wierzy, niech uwierzy, że „tamta” strona jest w stanie zrobić wszystko na złość PiS-owi, nawet odmrozić uszy Ojczyźnie. A więc opozycji niewiele mówiono, zapewne z powodu, że tam nie ma z kim gadać o nadrzędnej racji stanu. Jej racją stanu, od dawna deklarowaną, jest pozbycie się PiS-u, nawet za cenę zaryzykowania integralnością państwa.

Wątek poboczny nr 2 – wpuścić media

Drugi wątek, coraz częstszy to: czemu media nie są wpuszczane na teren konfliktu? Ostatnio miałem małą dyskusję na ten temat z redaktorem (?) Igorem Janke. Gościu wydaje się rozsądny, ale na dopuszczeniu mediów na tereny przygraniczne się zafiksował. Jakie są argumenty? Pomijając naiwnie medialne z zeszłej epoki (był kiedyś taki mit o roli mediów, które kontrolują władzę w imieniu obywateli), to pozostaje jeden – wpuśćcie tam media z naszej strony, bo bez tego i my, i światowe przekaziory będziemy oddani w pakt tylko jednej narracji – Łukaszenki. A ten sobie poczyna coraz bardziej dziarsko w tym względzie. Jeśli nawet nasze media mainstreamowe powielają jego kalki, to co dopiero naiwniaki z Reutersa czy z CNN, które wiedzą jak ma być zanim przyjadą, a jak mają wątpliwości to zapytają się lokalnych ekspertów z Wyborczej jak jest.

No to podsumujmy ten wątek. Otóż on już pokazał swoją moc. Przecież przed wprowadzeniem na terenach przygranicznych stanu wyjątkowego media hulały jak chciały w tamtej przestrzeni. I co nam przyniosły? Kotka co przyszedł z Afganistanu, przerzucanie ciężarnej przez druty kolczaste, kucharza co zrobi potrawkę i dzieci z ośrodka dla uchodźców, co to ich się wabiło cukierkami pod płot, by cyknąć fotkę na jedynkę. Media już więc pokazały jak się „relacjonuje” takie wojenne sytuacje. Czemu więc miałyby nagle zmienić swoje podejście? Celem nie jest pokazanie jak jest, ale jaki to ten PiS jest nieludzki, głodzi i chłodzi dzieci, które akurat przechodziły przypadkiem koło granicy z tragarz…, przepraszam – rodzicami.

Nie wiem czy zauważyliście, ale w kontekście granicy zginęli celebryci i celebro-politycy. No bo oni lecą ZA mediami jak muchy do powiedzmy… miodu. A teraz jak tam mediów nie ma to i atrakcja wraz z okazją do lansu „na uchodźcę” się skończyły. Co prawda przedrą się tam, ale poza strefę zakazaną, jakieś niedobitki, ale tu już trzeba się naszukać i czasami jedyne co zostaje to rzewny dziecięcy bucik. Przynajmniej człowiek nie musi być świadkiem tej żenującej hipokryzji. W tym roku, jak co roku, na ulicach polskich miast i po polskich rowach zamarznie wielokrotnie więcej Polaków niż tam tych nieszczęśników na granicy. A takich Polaków to my wszyscy, łącznie z celebrytami w drodze do swego SUV-a, mijamy setki. I co? Widzieliście jakieś akcje pomocowe, promocję pomocy, choćby i na ściankach? Zero. No bo przecież to takie cebularsko-obciachowo polskie. I mediów przy tym nie ma.

A takie taktyczne zabawy z poważnych spraw mają zawsze poważne reperkusje. Obecnie media tak skupione na „humanitarnym” aspekcie konfliktu, wpuszczone na jego teren jeszcze bardziej zaogniłyby sytuację. Dlaczego? Ano dlatego, że jak się tam wybierają by się poużalać nad ofiarami (nie Łukaszenki, ale PiS-u), to nie tylko tańczą jak im zagrał Mińsk. Obecne podejście mediów jedynie zwiększa strumień nachodźców. No, bo jak oni tam w tych Irakach czy Somaliach dostaną medialną zwrotkę, że Polacy się cackają, że współczują, że ganiają do nich z foliówkami, to będzie ich to odstręczać od przyjazdu czy zachęcać? Moim zdaniem – zachęcać. I każdy z takich wyrywnych humanitarnie na pokaz dziennikarzy przyczynia się do zapełniania kolejnych samolotów. A na przekaz przeciwny, realny i zniechęcający, że jest ciężko nad granicą i no pasaran, to mediów nie stać. I tak jak rację miał poseł Winnicki, że debatowanie pod portretem zmarzniętej dziewczynki w Sejmie zapełnia kolejne samoloty uchodźców do pułapki Łukaszenki, tak codziennie robią to media. Dopuszczone do strefy nadgranicznej miałyby tylko lepsze fotki do takiego samego przekazu. A tak naprawdę do wylewania krokodylich łez na pokaz, nad sytuacjami, które same prokurują.

Racja stanu ceną za wojenkę  

Ja jestem człowiekiem mediów od 1981 roku, prawie bez przerwy. Przeszedłem długi szlak od dziennikarstwa, do wydawcy i komercjalizatora prasy. Nigdy bym nie przypuszczał, że w wolnej Polsce dożyję takich czasów. Takich, w których ja, wierzący w obiektywizującą rolę mediów, dojdę do tego, żeby lepiej nie relacjonowały największego kryzysu i niebezpieczeństwa dla Polski od początków III RP. A tu się poddałem. Ale tylko dlatego, że te media nie są używane do pokazania światu świata, ale do taktycznych rozgrywek w sumie szkodzących Polsce. Po raz któryś stawiam tezę, że zmorą III RP, za którą coraz bardziej słono będziemy płacić, jest używanie rzeczy śmiertelnie poważnych do miałkich rozgrywek o lokalną władzę. Jako kraj będziemy na tym zawsze tracić i to na dłużej niż będzie trwała ta cholerna wojna polsko-polska.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.         

15 thoughts on “13.11. Czemu jestem przeciw oczywistościom?

  1. Pan redaktor trochę na bakier z social mediami? Otóż nie dalej jak kilka dni temu pewna aktorka o szatańskim nazwisku została wyrzucona z TVP za to, że wzięła udział w dyskusji o tym co dzieje się na granicy i miała krytyczne zdanie na temat działań rządu i straży granicznej. Pomijam, sposób wypowiedzenia się w tej kwestii, ale celebryci biorą w tym udział. Znam też kilku innych, którzy głośno wskazywali, że tam się dzieją złe rzeczy. Jednak wielu, po doświadczeniach ostatnich 6 lat woli się nie odzywać. Bo wiedza, że PIS się za to zemści, tak jak się mścił np . z dotacjami dla teatrów (to nie sa pieniądze PISu, ale publiczne, a PIS je traktuje jako swoje – chamstwo w czystej postaci), tak jak się mścił z dodatkami Covidowymi dla artystów, itd. itd. Gdyby media tam były można by przekazać naszą narrację .Ale media tam nie sa wpuszczane, więc narrację pokazuje Łukaszenka. Tak sobie sami robimy po górkę.

    1. Przeczytał i nic nie zrozumiał. Jakie media? TVN i Wyborcza? One już pokazały co się dzieje na granicy. My w kraju nie potrzebujemy wiedzieć co się tam dzieje. Jedynie to powinniśmy robić przekazy na eksport. Czyli nie bronic się przed atakami Łukaszenki tylko go atakować w chamski sposób. Na zasadzie wrzucenia goowna w wentylator. Jak się narzuci narrację o mordercy dzieci to opinia światowa będzie chciała głowy Łukaszenki

    2. Zgadza się. Umowa barterowa z niektórymi artystami- vide;Janda. Dostała na teatr? Dostała. Dostała wsparcie kowidowe? Dostała. To my teraz uprzejmie poprosimy żeby stała się twarzą
      Pfizera. Prosimy panią bez kolejki żeby widz miał poczucie, że coś mu odebrano i łaknął stanąć w tychże kolejkach. BO JEMU SIĘ NALEŻY!

  2. Winter is coming.

    Jestem przekonany, że sprawa turystów na granicy zakończy się w ciągu najbliższych 2 tygodni.
    Zima idzie, a przecież Łukaszenko nie będzie budował turystom schronień czy ich żywił. To oczywista oczywistość. Jestem pewien, że służby białoruskie maja już kopię rozkaz 227 z 1942r. „Ani kroku w tył”.
    Jasnym i oczywistym jest, że w Polsce takich rozkazów NIGDY nie będzie i w czasie szturmu będziemy się bronić co najwyżej gazem, tarczą i pałkami ….
    Mam dziwne przeczucie, że poleje się krew i to nie tylko turystów … tak czy owak turyści zostaną przepchnięci żywi czy martwi.

    Oczywiście wiosną ruszy kolejna ofensywa tym razem raz 10.

  3. PRO PA GAN DA! Narzędziem władzy wszelakiej i …tortur (umysłowych)
    Właśnie obejrzałem dokument o tworzeniu się państwa polskiego.
    Etos Piłsudskiego…Dmowskiego… takie tam…ale prawda jest taka, że gdyby Paderewski nie wręczył łapówki (pieniądze na kampanię wyborczą) prezydentowi USA, Wilsonowi, toby ani Piłsudski, ani Dmowski niewiele wskórali…Ale ówczesne media piały z zachwytu nad przywódcami,
    pomijając rolę celebryty Paderewskiego.
    Czytam wczoraj, że CNN straciło w ciągu roku ponad 50% oglądaczy, FOX News 30 parę %.

    A jak to się ma do GRANICY? Ano się ma…żyjemy tą polityczną ustawką od miesięcy a prawda jest taka, że wcale nie chodzi o granice, ani o uchodźców, tylko jak zwykle gra się toczy o gaz, ropę i władzę. Ewidentnie ktoś czeka na łapówkę! Kto? Tego się dowiemy po latach, bo obecnie jedynie słuszne media nam tego nie powiedzą.
    Podtrzymuję tezę, że każdy kto przeciwstawia się polityce USA – przegrywa! (vide Syria). Czas na Białoruś! Putin może jedynie kichnąć mówiąc samemu sobie „god bless you”

    1. Re:
      Prorocznia pisze:
      14 listopada, 2021 o 11:50 am

      Podtrzymuję tezę, że każdy kto przeciwstawia się polityce USA – przegrywa! (vide Syria). Czas na Białoruś! Putin może jedynie kichnąć mówiąc samemu sobie „god bless you”

      Szczerze mówiąc nie rozumiem tego fragmentu. Szanowny/a Prorocznio, od 2231 dni szczegółowo dzień po dniu, a ponad rok wcześniej „doskokowo”, zamieszczam codzienne „sprawozdania syryjskie”. Nie jest prawdą, że każdy kto się przeciwstawi USA przegrywa! Do momentu wkroczenia na arenę Federacji, Amerykanie przez 4 długie lata prowadzili porządki w Syrii, bombardując, paląc i uzbrajając po zęby „demokratów” i „dajeszowców”.

      Rozmawiam od czasu do czasu z naszymi „partyzantami-terytorialsami”. Oni nie tylko przebierają nogami by bronić nas przed banderowcami, ale chętnie wygnali by amerykańskich okupantów aż za morze!

      Tymczasem opisywane przez Naczelnego zabawy w polskim cyrku małpianym , chyba niebawem dobiegną końca. A szkoda, bo kiedyś byliśmy najweselszym barakiem byłego obozu, teraz jesteśmy pośmiewiskiem ale i wewnętrznym detonatorem Jewrosojuza.

      Jak sugerował WWP, szef europejskiego MSZ już dzwonił do szefa białoruskiego MSZ, więc sprawa turystów – kolonistów niebawem zostanie rozwiązana ponad głowami małp z naszego cyrku.

      Bawaria już zgłosiła akces, że do corocznej kwoty przyjmowania kolonistów, można w tej liczbie zamieścić „turystów z Białorusi”.

  4. Ja tam najbardziej żałuję, że nie chcą wpuścić tego posła z torebką, ale cóż… sprawa jest zbyt poważna. Żarty na bok panowie. Teraz pozostała nam Военная техника. Ciekawe czy chłopcy jeszcze coś pamiętają po czasach prosperity…

  5. Ma Pan rację. I tyle
    A wie Pan dlaczego?
    Bo te QVNna i pochodne TO JUŻ NIE SĄ media, a (patrzac na ich skutki) zwyczajna agentura wpływu. Zwyczajni zdrajcy Polski.
    Targowica. Do ogolenia co najmniej! I piszę to, choć z PiSem mam kosę za ich covidonazizn i dawanie d… Unii (i nie tylko) za marne grosze… Tych pseudodotacji.

    Też uważam, że gnojków na granicę, zwłaszcza teraz, gdy idzie do konfrontacji na ostro, wpuszczać nie wolno. Chocby dlatego że najpierw obes…ją Polske, a potem, gdy zaxznie byc naprawdę goraco – obes…ją się sami!
    A widać, że Łuka idzie w zwarcie. Reka w ręke z Putlerem, bo oni teraz razem grają o jedno: umowy NS2 z Berlinem nad głowami Polakow i nieskrępowane zarżnięcie Ukrainy, w ramach stref wpływow dogadanych z tym rozpadajacym się lewackim pie..dołą Bidetem.
    Dlatego teraz, kiedy w Polsce trzeba naprawdę gadać na zewnątrz jednym głosem, posyłanie debiki i zdrajcow na granice, „bo media” to czysta głupota.
    Ich pozamykac by trzeba, a nie hołubić!

  6. Bedą kolejne szturmy i takie że że z tłumem migrantów wpadną na naszą stronę też białoruscy żołnierze. Nocą w kłebach dymu i przy stroboskopach. I będą patrzeć co nasi zrobią, zaczną strzelać? to zginie kilku migrantów i będzie afera. Nie będą strzelać? to bialoruscy żołnierze będą się bezczelnie przechadzać po naszej stronie.

    1. Sprawa jest prosta: KTOKOLWIEK z bronią wtargnie od tej pory bezprawnie na teren RP, ma zostać przyjęty i potraktowany tym, z czym wtargnie. Z całą stanowczością!
      Bo inaczej zielone ludziki poczują się bezkarne, uznają, ze można eskalować i z miejsca zaatakują i zajmą Przesmyk Suwalski. A potem Łotwę etc.
      To idzie dokładnie w tę stronę.
      I to już nie jest zadyma, ale regularna wojna wywołana przez białorusko-ruskich ZBiRów!
      Ani kroku w tył!

        1. B. Rusku. U was tam za Bugiem, zwłaszcza w Olgino, do dziś guzik wiedzą o bostońskim piciu herbaty. Was tam wtedy przecież knutem szkolili. I jak widać wyszkolili.
          Stąd łatwo was tu u nas rozpoznać. Macie niepowtarzalny styl sługi nieudolnie udającego swego pana.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: