27.03. Koniec pandemii?

27 marca, dzień 755.

Wpis nr 744

zakażeń/zgonów (dzisiaj)

6.628/85

Tak, postanowiłem wrócić jednak do zarzuconej po ponad siedmiuset dniach własnej tradycji codziennego publikowania liczby zakażonych i zmarłych NA kowida czy raczej Z kowidem. Wracam, by przypomnieć, że ta epidemia wciąż trwa wedle wyznaczonych dwa lata temu reguł. Wedle nich nic się nie zmieniło, dalej nas zżera śmiertelny wirus, zaś dzisiejsze dane – kiedy zamykamy (zawieszamy?) cała imprezę – na początku pandemii byłyby uznane za hekatombę, bo przy znacznie mniejszych liczbach zamykaliśmy się na amen. A dziś się otwieramy. Co oznacza potwierdzenie mojej wczesnej tezy, że ta pandemia miała z biegiem czasu coraz mniejsze znaczenie epidemiologiczne, a coraz bardziej propagandowo-tresujące.  

Towarzystwo tropiące całą sprawę właściwie nie wie jak się zachować. Bo dalej jest pełno głupot w tym kowidowym względzie, ludzie nie mają do tego głowy, bo wojna, zaś winowajcy zawinęli się w wojennym zamieszaniu i unieśli swe pohańbione głowy bez kary. I bicie na kowidowy alarm zagłuszają wciąż bomby nad Ukrainą, choć to tylko nasza, lokalna domena. Świat, który tyle wie i tak się interesuje tym konfliktem jak my wojną w, powiedzmy, Syrii jednak zajmuje się kowidem. Ludzie wciąż protestują przeciwko odbieraniu im wolności i przymuszaniu do pokazowych form posłuszeństwa. Wychodzą coraz to większe rewelacje, do tej pory pokazywane jako płaskoziemne rojenia. Producenci szczepionek oficjalnie stwierdzają, że tak naprawdę dokonali terapii genowej i nie wiedzą co teraz będzie. Koncepcja lockdownów okazała się społeczną i gospodarczą katastrofą bez żadnych efektów w powstrzymywaniu wirusa. Zaczyna się szukanie winnych.

A u nas? No cóż, my wsi spokojna… Przed samym wybuchem wojny odbyło się podliczenie i rozliczenie pandemii na koszmarnej konferencji, gdzie dowiedzieliśmy się, że nasze pierwsze miejsce w świecie w ponadnormatywnych zgonach (czyli czynniku wyłącznie administracyjnym, nie epidemiologicznym) to efekt złego prowadzenia się samych Polaków. I to oczywiście bez słowa dopytania wysłuchały nasze media, kolejne koszmarne odkrycie upadku instytucji w czasie kowida. Odstawaliśmy, bo większość krajów, które do tej pory naśladowaliśmy a czasem i przeganialiśmy w sanitaryzmie odwołało już panikę, ale my dalej wysadzaliśmy te pociągi z kowidem, choć wojna została zakończona. I wreszcie przyszedł na nas namysł.

Wydaje mi się, że nie dało się po prostu utrzymać tego odjazdu uchodźczego. No, bo mieliśmy zainstalowane dwa plemiona – goszczących, z mniejszymi prawami względem obostrzeń kowidowych i naród uchodźczy, ewidentnie niezaszczepiony, w świetle sanitaryzmu polskiego – ewidentne źródło pandemii wszelakich. I to ten naród został kompletnie puszczony na epidemiologiczny samopas, zaś naród goszczący – na kwarantanny i maseczking. A więc zdecydowano, że od tego poniedziałku i my zamykamy budę.  

I tu się wylało mleko. I lepiej było niektórym milczeć. Nasz niesławny bohater minister Niedzielski opublikował na twitterze stanowisko Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Minister ocenił je jako dokument „bardzo ważny”. A więc zacytuję je tu w całości:

Cóż piszą koryfeusze zakaźnictwa? Ano piszą rzeczy, o które dobijali się nieliczni, jako wynikające nie tylko ze szczególnej wiedzy, ale z podstaw logiki i pierwszych klas biologii w podstawówce. Po pierwsze – okazało się, że wśród chorych hospitalizowanych występują do tej pory nieznane jednostki, jakimi są „choroby zasadnicze”. Tak, tak. Do tej pory chorobą zasadniczą był kowid, który „bił” wszelkie choroby. Czyli pacjent trafiał do szpitala ze swoją „chorobą zasadniczą” i jeśli miał pecha być zakażony testem, to lądował na oddziale kowidowym, gdzie czekano w nadziei aż mu system immunologiczny „zaskoczy”, jak mu nie zaskoczył to dostawał respirator z 10% przeżywalnością. I umierał na kowida. Jak mu zaskoczył ten system, to było już po kilku dniach nieleczenia swej choroby właściwej i był już w takim stanie, że nie było dla niego szans. I umierał na kowida, co chyba jasne. Tu nie trzeba być lekarzem, by widzieć debilną zbrodniczość tego systemu, działającego przecież od dwóch lat.

Druga sprawa to klasyfikacja chorych. Do tej pory wystarczała loteria testowa i lądowałeś zamiast na kardiologii ze swym zawałem, to na oddziale kowidowym, gdzie doglądał cię okulista, bo albo było mało ludzi wśród personelu, albo – jak każdy – inni specjaliści też chcieli dorobić na podwójnej stawce kowidowej. Wsadzano więc do takich umieralni ludzi poważnie chorych na inne choroby, kowidowo bezobjawowych, których przeczułe testy skazywały na triaż. Wszyscy mówili, że to bzdura. Teraz – po dwóch latach tego procederu zakaźnicy wskazują na „narastające nieprawidłowości” w tych procedurach i przy takiej selekcji sanitarnej wnoszą o wprowadzenie trzech kryteriów (łącznie!) objawów kowidowych, wskazań infekcji płuc na podstawie prześwietlenia i dopiero na końcu – testu. A więc oczywistość, o której mówiło się od dawna.

Dziękujemy panom lekarzom, ale refleksja przyszła o 200.000 trupów za późno. Naprawdę zabrało to dwa lata, by mędrcy zobaczyli „nieprawidłowości” w takich procedurach? W dodatku w czasie spadającej fali umieralności, nawet ponadnormatywnych zgonów? A cóż to za olśnienie tak nagle napadło lekarzy zakaźników 17 marca 2022 roku? Czemu minister Niedzielski czekał sześć dni z opublikowaniem tego „ważnego dokumentu”? Tyle zabrało mu przeczytanie jednej kartki?

No dobra – mamy to Stanowisko i ja jako „dziennikarz zastępczy” zadam parę pytań, których nie zadadzą dziennikarze. Czemu nie zadadzą? Ano dlatego, że nie zadali ich przez całe dwa lata, to czemu mieliby nagle zmądrzeć, zwłaszcza, że łatwiej zająć się wojną i cywilami pod bombami niż setkami tysięcy ofiar decyzji administracyjnych. To się słabo pokazuje, umierają po cichu, po domach, nie ma wielkiego bum, krwi i dymów. Po prostu gasną po oddziałach, przyjeżdża rodzina po plastikowy worek, częściej po garść prochu. Tego się nie skadruje.

A więc pytania:

  1. Kto i kiedy wydał zalecenie do stosowania się do tych procedur, które obecnie Zarząd Główny uznał za „narastające nieprawidłowości”?
  2. Czy można oszacować i na jakiej wysokości liczbę ofiar takiego postępowania?
  3. Ile osób zmarło NA kowida, bez chorób zasadniczych?
  4. Czy minister Niedzielski dostawał wcześniej podobne stanowiska i jeśli tak, to od kogo i co z nimi robił?
  5. Czy Zarząd Główny Towarzystwa zastanawiał się wcześniej nad wspomnianymi przez siebie „nieprawidłowościami”, gdyż ich efekty nasiliły się w październiku-listopadzie 2020 roku w stopniu o wiele bardziej znacznym niż obecnie, kiedy opublikowano powyższe Stanowisko?
  6. Czy wspomniana procedura była w trakcie jej stosowania oceniana co do swych efektów i przez kogo? Jakie były wnioski z takich ocen? Jeśli nie była oceniana, to kto jest za ten fakt odpowiedzialny?       

Ja znam odpowiedzi na te pytania (patrz „Do Rzeczy” nr 8/2022), ale zachęcam i media, i Państwo, do dociekliwości. Po pierwsze do zauważenia, że NIKT o tak podstawowe rzeczy NIE SPYTA. Nie ma chętnych, by zadać takie pytania. Jest za to komu je zadać. To ostateczny dowód na upadek zawodu dziennikarskiego. Toż to super temat leżący na tacy. Błędy w decyzjach, konkretny decydent, tysiące ofiar, krycie sprawcy i procederu, całe środowisko (medycy) uczestniczą w tym przedsięwzięciu, widać na kilometr, że tu coś śmierdzi. I ofiary, tysiące ofiar, z imienia i nazwiska. Wszędzie. W każdym szpitalu. No, dziennikarski samograj. Ale gdzie tam – mediaworkerzy nie są od takich tematów. Nikt sam na to nie pójdzie jako samotny strzelec, snajper, bo takich to już dawno stratowały gąsiennice medialnych koncernów.

Ja wiedziałem, że ten kowid to się kiedyś skończy. Niestety założyłem sobie na początku pisania „Dziennika” wygórowane kryteria: wiedziałem, że epidemia wyzwoli inne, bardziej długotrwałe i śmiertelniejsze od niej samej zjawiska. I do nich należy między innymi to, że wychodzą zbrodnicze wręcz błędy decydentów i nikt z tym nic nie zrobi. Mamy bowiem do czynienia z zarazą braku sprawczości ludzi, którym się wydaje, że mają wpływ na swoje życie, żyjąc w demokracji.

I dlatego nie wiem kiedy ten Dziennik skończę pisać. Bo „zaraza zasadnicza” trwa – ba, rozwija się w najlepsze.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

12 thoughts on “27.03. Koniec pandemii?

  1. …..I krwi żąda, krwi żąda, krwi żąda….
    przecież to na całym świecie wyglądało podobnie. Zaspawane kraty na klatkach
    domów mieszkalnych w Wuhan. Pozamykane na kłódki domy z chorymi starcami w Lombardii. Jasne że nikt za to nie odpowie. Rodzi się pytanie czy nie podobnie wyglądała pandemia Hiszpanki w 1918 ??

  2. Co do lekarzy, tutaj zgoda. Zawalili, zwłaszcza ci, od których reakcja szybka i bezwzględna na samego wirusa była niewłaściwa (w naszym rozumieniu tego słowa). O dziennikarzach wypowiadać się nie będą. Szkoda mi klawiatury (choć zdarzyły się nawrócenia). Z tego co wiem stanu epidemicznego nie zniesiono. Wiec mimo masek (już mało kto nosi m.w. od piątku) nadal mamy podwyższoną gotowość polityków i mediaworkerów.
    Choć nadal fanatycy ostro jada:
    https://audycje.tokfm.pl/podcast/120568,Michal-Sutkowski-Jestem-przeciwko-zniesieniu-obostrzen-Poczekalbym-do-lata-i-szykowal-sie-na-jesien

  3. A ja nadal siedzę na brzegu rzeki i czekam aż spłyną nią trupy covidiańskich okupantów .
    A spłyną. Bo młyny Boże mielą co prawda powoli, ale bez przerwy.
    Teraz wojna przykryła ludobójstwo tej dyktatury ciemniaków. I sprzedajne dziwki nazywające się obecnie dziennikarzami, co plugawi ten trudny zawód.
    Ale… Jak po kradzieży OFE Tuskoidzi już nigdy nie wrócą do władzy, tak po masowej egzekucji niekowidowych „nadmiarowych” Polaków, covidiańska mafia też doczeka się kary.
    To tylko kwestia czasu.

  4. Tak jak przy kryzysie finansowym banki były za duze żeby upaść, tak tutaj za dużo umarło żeby kogos osądzić. Bo to by podlegało pod ludobójstwo. Pojedynczego lekarza skazać za błąd w sztuce jest łatwo. A tutaj musielibyśmy powiesić 80% lekarzy, dziennikarzy, wiekszość posłów i cały rząd. Zasada że idziesz siedziec za kradzież batonika a za milion to juz nie, obowiązuje zawsze i wszędzie. I dlatego te koorwy mają taki rozmach bo wiedzą że wtedy są bezkarne.

    1. To co Pan pisze to , oczywiście , prawda. Jest jednak jeszcze inny aspekt tej sprawy. Przegraliśmy coś nieporównanie ważniejszego. Naszą wolność. Ci którzy zorganizowali operację ” covid ” i wdrożyli politykę zarządzania strachem dostali ostateczne potwierdzenie, jak łatwo jest zmanipulować miliardy ludzi : zamknąć w bez żadnej podstawy setki milionów w aresztach domowych , a resztę przymusić do potulnego spełniania najbardziej absurdalnych ” rekomendacji „. Teraz będziemy już tylko przyglądać się realizacji głównego celu : Wielkiego Resetu.

  5. Tak, odwołali kowida. Syn jedzie dzisiaj na planowany zabieg i lekarz poinformował nas, że wymazów już się nie robi, kowida odwołano tylko nie wszyscy o tym wiedzą. Dziwne to pocieszenie, że jednak można nastawiać się na planowany zabieg a nie na loterię testową na wejściu….

  6. IPN – do roboty nad najnowszą historią zbrodni na Polakach przez polskojęzycznych. Ale raczej Instytut dozna Przewlekłej Niepamięci w tym temacie.

  7. Z tradycyjnym podziękowaniem. Dokument niesamowity! W normalnym kraju już prokuratura by zadawała niewygodne pytania i zabezpieczała dokumenty w ministerstwach, sanepidach, szpitalach i ośrodkach zdrowia!
    Obawiam się że wszyscy schowają głowę w piasek, bo są nagle zajęci chorymi kolonistami zza wschodniej granicy.

    Warszawska Syrenka linkuje w teledze informacje o tym, że Ministerstwo Chorób powołało specjalną grupę do zajęcia się problemem gruźlicy jaką niewątpliwie wniosło do naszego kraju te 2 mln przesiedleńców. Zgodnie z danymi oficjalnymi, ilość zdiagnozowanych przypadków gruźlicy w Polsce wynosi 8,8 na 100 tysięcy mieszkańców. Na Ukrainie ten wskaźnik wynosi 64,9 przypadków na 100 tysięcy mieszkańców.
    Opieram się m. in. na art. z Gazety Prawnej z 01.03.2022 (Darmowy dostęp do lekarza, ale i bezpłatne szczepionki dla dzieci przyjeżdżających z Ukrainy – eksperci przygotowują działania profilaktyczne).
    Polecam przeczytać – linka nie podaję, bo trafi wpis pod biurko Naczelnego.
    Generalnie to jest tak: cytaciki…

    „Profesor Korzeniowska podkreśla, że i tak nie jest to dużo (chodzi o gruźlicę – BK) w porównaniu z Afryką (kilkaset przypadków gruźlicy na 100 tys. mieszkańców). Zaznacza, że przy szybkiej diagnozie i odpowiednim leczeniu da się szybko wyeliminować chorobę. Dodaje też, że liczba zachorowań na gruźlicę nie zwiększyła się wraz z wcześniejszą, też masową – choć rozłożoną w czasie – emigracją ukraińską do Polski, więc – jak mówi – nie ma się czego obawiać. ”

    Dalej mamy: ”
    Zakaźnicy wskazują, że otrzymali już zapewnienie, iż w razie czego na dodatkowe leczenie chorób zakaźnych będą otrzymywać pomoc z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, która przygotowuje m.in. leki.
    Kolejnym wyzwaniem będzie szczepienie dzieci, które wraz z matkami i babciami przyjeżdżają do Polski. Jak usłyszeliśmy w sanepidzie, decyzja w sprawie ewentualnego szczepienia przeciw chorobom zakaźnym osób przybywających z Ukrainy jest po stronie resortu zdrowia.”

    I końców krótkiego artykułu autorstwa:
    Klara Klinger
    Patrycja Otto

    „Szczepienia to kolejny etap, ale już wiadomo, że będą bezpłatne, tak jak dla polskich dzieci. Jak wskazują eksperci, będzie to istotne, kiedy zacznie się przyjmowanie dzieci do szkół, przedszkoli, żłobków, a osób dorosłych do zakładów pracy. – Dlatego tak ważne jest, by ocenić ich stan zdrowia w celu podjęcia koniecznych działań. Migracja zawsze wiąże się z problemami medycznymi – zaznacza dr n. med. Paweł Grzesiowski, specjalista pediatra, immunolog, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19. Dodaje, że wiele z tych osób oczekuje już na przejście przez granicę nie godzinami, a dniami. W związku z tym ryzyko zwykłej infekcji rośnie.
    Przyznaje, że niepokoi go to, iż Ukraina to kraj, w którym już od kilku lat nie do końca pewnie działa program szczepień ochronnych. Było to widać w latach 2018–2019, kiedy zdiagnozowano spore ognisko odry. Wraz z migrującymi za pracą z Ukrainy wirus trafił wówczas do Polski. – Oprócz gruźlicy mowa też o błonicy, krztuścu czy nawet polio, który był coraz bliżej naszej wschodniej granicy, do tego odradza się w kolejnych krajach, jak np. Syrii – tłumaczy Paweł Grzesiowski.
    W związku z tym zdaniem ekspertów stworzenie długoterminowej strategii działania i włączenie obywateli Ukrainy do polskiego systemu ochrony zdrowia jest niezwykle ważne. – Nie można zapominać o tym, że w ostatnich latach lobby antyszczepionkowe na Ukrainie bardzo mocno przybrało na sile. Nie wystarczy więc zaproponować akcję szczepień. Konieczna będzie edukacja, dzięki której obywatele Ukrainy zrozumieją, po co jest ona wprowadzana, jak na niej zyskają, ale też jakie są ich potrzeby zdrowotne – tłumaczy Paweł Grzesiowski.”

    Pozwolę sobie komentarz zostawić RedNaczowi, bo krew mnie zalewa, gdy od lat co najmniej 6 zamieszczam artykuły o zagrożeniu epidemiologicznym ze strony obywateli byłej Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej…

    PS
    Podobny problem zdrowotno-epidemiologiczny powstał w Mołdawii, co prawda dużo mniejszej jak Polska, ale też dużo biedniejszej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: