4.11. Skandynawskie lekcje. Sztafeta norweska.

4 listopada, dzień 977.

Wpis nr 966

zakażeń/zgonów

693/14

Witam i proszę o wsparcie mojego bloga

Wersja audio wpisu

Lubię kowidowy trop skandynawski. Oni tam jednak myślą po swojemu, rzadko podlegają modom, okazało się, że i pandemicznym też. Od samego początku śledziłem Szwecję, co to postawiła na odporność stadną. I wygrała, co jest wciąż skrywaną tajemnicą mainstreamu. Potem dołączyła do reszty szczepionkowych prymusów i jej wykresy zakaźne podążyły dziarsko za czołówką sanitarystyczną świata. Czyli do góry. Coś tam wypatrzyłem w Finlandii, co jeszcze potwierdziło mi się na przykładzie norweskim, o którym dzisiaj.

Otóż w tych krajach, szczególnie u Norwegów, na początku pandemii postanowiono postawić na udowodnioną od początku tezę, że przed takim rodzajem infekcji można obronić się suplementacją witaminy D3, gdyż działa ona zbawiennie na układ odpornościowy, a ta witamina – przed wynalezieniem (w szafie na wakcynowe odpadki) super szczepionek – jest sprawdzonym lekiem na wirusy infekujące dolne drogi oddechowe. I Norwegia poszła w… tran. Po prostu. I wyniki były zachwycające. A… nie wiecie państwo? Cóż za przypadek! Gdy my tu się męczyliśmy z wywaleniem działającej amantadyny, gdy medycyna i media zajmowały się wstawieniem do szpitali remdisiviru – nie działającego na nic w wyjątkiem nerek (uszkodzenia) i kieszeni (terapia za 9.000 zł) Norwedzy postawili na tłuszcz z wieloryba.

Tak, to tam znajduje się naturalna witamina D3, której pozbawiono ludzi na świecie, zamykając ich w domach oraz przeganiając z parków i lasów. Nikt się nie zająknął, a dobre wyniki Norwegii leżały wciąż na stole. Gdybym był dziennikarzem, a przekupiony wydawca by na chwile przysnął (marzyć zawsze można), to bym takie coś sprzedał rodakom: pamiętacie (ci starsi, czyli ja też) ten okropny obowiązek przedszkolny ze stawaniem w kolejce aby pani dała ci – tą samą łyżką – do buzi porcję mdławego oleju, po którego przełknięciu wielu odkrywało swoje aktorskie przeznaczenie mimiczne? Środek prosty, znany i stosowany nawet za komuny. A u nas co? Respiratory i teleporady i nikt nic o witaminie D3.

Ale fenomen Norwegii ma drugie dno. Kiedy jedna polityka przynosi rezultaty i nagle przynosić przestaje człowiek – kumaty – szuka przyczyn, czyli zmiany, która odwróciła trend. No jest taka jedna w przypadku Norwegów. Zaszczepili się dwa razy częściej niż Polacy. Ciekawe zestawienie publikuje pan Krzysztof Kukliński:

No i teraz można pociągnąć dalej badając czy są jakieś korelacje? No są. Norwegom przestało iść, kiedy przeszli na szczepienia. I tu rozjechali się też z Polakami. Dwukrotnie. U nas głupi lud w połowie niezaszczepiony i połowę mniej umiera. (Co prawda dopiero teraz, kiedy zwolniliśmy po katastrofie IV kwartału 2020, gdy myśmy wywalali ludzi z ujednoimiennianych szpitali a Norwedzy pili tran po domach). Teraz wyraźnie widać od lutego, że w Norwegii zgony wystrzeliły do góry a u nas falują dwie długości poniżej.

To może być tylko rezultat szerszego zaszczepienia. Odpada bowiem dyżurny ostatnio long-covid. Przypomnę o co chodzi. Chodzi o zabieg medialny, by – coraz trudniejszy do ukrycia wzrost zakażeń oraz ogólnej śmiertelności zrzucić na szerokie i opóźnione skutki przejścia kiedyś tam kowida przez takiego nieszczęśnika. To uniwersalny worek, do którego można zrzucić wszystkie faktyczne NOPy, bo te, jak podobno „przedłużone kowidowe latte” mają różne objawy i atakują różne organy. Przykład norweski znakomicie demaskuje tę sztuczkę. No, bo skoro u Norwegów mniej ludzi chorowało i umierało niż teraz, to nie może być efekt odroczony niegdysiejszego kowida, bo gros tych ludzi… go nie przeszło. Przynajmniej tak wynika z danych. A może oni tam nie testowali i wielu chorowało i nie wiedziało, że przechodzi bezobjawowy fenomen? A gdzież tam? Testowali się jak najęci. Już w listopadzie 2020 roku przetestowano już co piątego.

Tak, że jak widać mamy tu do czynienia z pewną sztafetą. Oni tam na północy zaczęli dobrze, naturalnie, budując sobie odporność w sposób naturalny, my – obniżyliśmy ją sobie na własne życzenie. Teraz oni przeszli na stronę szczepiennej mocy, mijając się z nami, którzyśmy wyskoczyli z „ostatniej prostej” na trawkę. I wyniki się też minęły.

Jak wielokrotnie pisałem – przykład skandynawski uczy. Trzeba tylko chcieć posiąść tę wiedzę. Mądry Polak po (pierwszej?) szczepionce?

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.              

3 thoughts on “4.11. Skandynawskie lekcje. Sztafeta norweska.

  1. Dziękuję za przypomnienie o witaminie D3, dziś polecę do apteki bo dzieciom w zimę tak cxy inaczej trzeba dawać nawet bez wirusów.
    Przy okazji uprzejmie proszę o propagowanie kwasu foliowego dla kobiet w wieku rozrodczym. Jego niedobór powoduje bardzo przykre komplikacje u dziecka.

    1. Cały rok trzeba brać, niestety – robiłam sobie w czerwcu badanie wit D, syn rok wcześniej, też w czerwcu, mając 5 lat też miał robione to badanie. Wynik? Niedobory. Znajoma, chętnie przesiadująca na słońcu, z dzienną dawka 4 tys wit D w lecie ma wynik w dolnej normie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: