26.04. Szczepienia jako test globalny. Pierwsze obserwacje.

26 kwietnia, dzień 420.

Wpis nr 409

zakażeń/zgonów

2.762.323/65.437

O szczepionkach teoretyzowałem wcześniej, dziś pora na realia. Przedtem to były raczej dywagacje na temat ich spodziewanych reperkusji społecznych, głównie wynikających z planów wprowadzenia segregacji, także tej jej pośredniej wersji, biorącej się z różnic w poziomach społecznej dostępności do „normalnych” dóbr. Teraz kiedy zaczęło się zaszczepianie na skalę światową powoli wychodzi jak to jest. Powoli, bo na to trzeba dużo czasu i badań, a świat na razie jest zafascynowany jedną perspektywą – spłaszczeniem krzywej zakażeń. Zaraz zobaczymy jak to idzie.

No korelacja jest. Taka np. Wielka Brytania – zaczęła się szczepić szybciej niż Unia, którą opuściła, wyraźnie wskazuje na korelację spadków zakażeń z akcją szczepienną. U nas jeszcze za wcześnie na takie wnioski, choć plany powolnego otwierania się na drugą połowę maja już wskazują, że ma być to połączone ze skutecznością akcji szczepiennej. Na razie rządzący chcą popatrzeć co wróci z majówek, czyli tak właśnie w okolicach połowy maja będzie wiadomo, czy półlegalne grille wystrzelą krzywą do góry, czy nie. Jak wystrzelą, to winni będą grillujący, jak spadnie, to dzięki szczepionkom. Lekarze utrzymują, że jak się zaszczepi z 70% towarzystwa, to już osiągniemy poziom odporności potrzebny do zapanowania nad sytuacją. Dla mnie to ważne, bo należeć będę – jak długo się da – do tych 30%.

Ja tam nikomu nie bronię dysponowania swym zdrowiem jak chce. Wymagam też tego od innych. Jak zachoruję to pójdę do służby zdrowia, bo za to jej od lat płacę. A że rozniosę choróbsko innym? Przecież pozostaną wtedy już tylko zaszczepieni i tacy jak ja. Ci pierwsi nie powinni się bać (choć poniżej wyjdzie, że może i tak, ale to rozkminimy później), zaś ci drudzy będą mieli taką postawę jak ja. Czemuż to jestem taki uparty?

Ano po pierwsze dlatego, że jestem ozdrowieńcem i nawet na nową politykę paszportową, mającą uwzględniać ozdrowieńców na równi z zaszczepionymi, patrzę z nadzieją. Z różnych enuncjacji (a wszystkie na razie na „jak Boga kocham”), bo badań takich głupot to jeszcze nia ma, bo po co, wynika, że ozdrowieńcy mają zbliżony poziom przeciwciał do zaszczepionych. Po drugie – no, nie podoba mi się ten szał wyłączający rozum. Przypomnę, że szczepionki zostały dopuszczone WARUNKOWO, to znaczy bez zakończenia wymaganych trzech faz badań klinicznych. Powtórzmy: producenci zarejestrowali następujące daty końca III fazy badań: Pfizer – 31.01.2023 r.; Moderna – 22.10.2022 r,; Astra Zeneka – październik-grudzień 2021. Ja już to napisałem, ale wtedy dopadł mnie zagon trolli, że zmyślam, a jak podałem źródło, to zniknęli jak ostry cień mgły. A więc podaję stronę rejestracyjną do szczepień: ClinicalTrials.gov.

Takie numery normalnie by nie przeszły. Taką amantadynę będzie się badało jeszcze rok, a tu szczepimy cały świat bez zakończenia badań klinicznych. Potrzeba wynika z nadzwyczajnej sytuacji, która ma warunkowo zwalniać ze zwyczajowych wieloletnich procedur. Tak naprawdę ci, którzy mówią o eksperymencie medycznym na światową skalę, to nie są wariaci, tylko ludzie nazywający rzeczy po imieniu. I jak mamy eksperyment na skalę przekraczającą tysiąckrotnie próbki kliniczne, to mamy już powoli efekty i to w skali światowej. Bardziej miarodajne i szybsze, niż podane terminy zakończenia badań. Bo próbka jest światowa.

I tak np. Astra Zeneka. Najpierw dopuszczona, potem wstrzymana w kilku krajach przez te same gremia, które początkowo ją dopuściły. Norwegia wstrzymała zaszczepianie Zenkiem, Europejska Agencja Leków uznała po ponownym zbadaniu, że „bilans korzyści”, ten sam, który negatywnie ocenili w Norwegii, czyli różnica pomiędzy szkodliwością, a zaletami jest pozytywny (bylebyś się jednostkowo znalazł po prawidłowej stronie bilansu). Ale jednocześnie ta sama agencja zrezygnowała z zakupu 300 milionów, brakujących przecież w Europie, szczepionek. Ale Polacy, choć „bilans korzyści” u nas jest dodatni, są już pewni, że Zenek powinien być dopakowany trzeci raz, a więc trochę inaczej niż obiecywał przy zgłoszeniu producent. Niemcy się pogubili (ten Zenek to ma jednak pecha) i tak jak wcześniej zalecali, że mają go brać tylko osoby poniżej 60. roku życia, to dziś już na odwrót – tylko powyżej. A więc eksperyment powoli przynosi jakieś wyniki, z których dowiadujemy się więcej niż z dokumentów rejestracyjnych producenta. Najgorsze, że dobre wieści są wybijane, zaś negatywne są wyciszane dla dobra globalnego pacjenta, bo ten by się zestrachał i nie chciał zaszczepić, a tylko w szczepionkach nadzieja.

A skoro tak jest, to czemu nie ma szkół przy zaszczepionych nauczycielach i praktycznie zerowej transmisji u dzieci? Czemu zaszczepieni lekarze nie wyłączyli teleporad? Czemu w domach starców wszyscy zaszczepieni nie mogą się spotykać między sobą, ba – nawet nie mogą być odwiedzani przez zaszczepione dzieci? Odpowiedź jest prosta – teraz już się coraz bardziej okazuje, że nie obiecywano odporności na koronę, ale lżejszy jej przebieg wśród zaszczepionych. A więc zaszczepieni, tak jak w 2020 bezobjawowi, mogą być skrytymi nosicielami wirusa i zakażać innych. W Polsce mamy już ponad 65.000 zakażonych zaszczepionych. No dobra – niech będzie, że tak jest, ale w takim razie po kiego te paszporty? Przecież mają odcinać zaszczepionych od reszty świata, a skoro zaszczepieni mogą zachorować, albo zakazić innych, to po co takie paszporty, jeśli nie spełniają zakładanej funkcji sanitarnej? Samolot paszportowych może zakażać tak, jak samolot niezaszczepionych foliarzy.

Niepokojące są dane z kilku krajów. Zespół profesora Adi Sterna z Tel-Awiwu zauważył dziwną tendencję. Izrael przoduje w szczepieniach, niestety także w selekcji sanitarnej podziału na dwa plemiona, więc dane stamtąd mają najbardziej masowy charakter, podatny na uogólnienia natury reakcji wirusa i organizmu na szczepionkę. Otóż okazało się, że zaszczepieni Pfizerem mają 8 razy większą skłonność do zapadania na południowoafrykański wariant wirusa niż w ogóle nie zaszczepieni. To oznacza, że szczepionka pogarsza sytuację w stosunku do niezaszczepionych. To pozwala wrócić do sprawy skuteczności szczepionek na warianty, których nie było, jak szczepionki opracowywano, albo pojawiły się po wprowadzeniu szczepionek. Tak jak ze szczepieniem na grypę (wiem, wiem – to nie grypa, wiem), kiedy gonimy własny ogon zeszłosezonowych wariantów i jesteśmy o rok do tyłu z aktualną paczką.

Ja już za takie gadki to dostałem straszne bęcki od profesjonalistów, którzy mnie wyśmiali, że Pfizer pokryje wszystko. Ale ja sprawdziłem – ich opinia niczym nie była poparta, zaś wynalazca szczepionki mRNA stwierdził wtedy, że tego nie wie, ale żeby mu dać ze dwa tygodnie to powie, czy szczepionka działa na wszystkie warianty. To było dla mnie dziwne, bo wtedy jeszcze nie było Afrykanina, a więc jak zbadać takie rzeczy? Ważne, że się potem w tej sprawie już nie odezwał, zaś moi krytycy znowu zniknęli jak ostry cień mgły. Sprawa jest więc moim zdaniem otwarta. I myślę, że jest już coraz bardziej jasne, a jak ktoś ma wątpliwości to go oświeci minister Niedzielski, że wchodzimy w stałe procedury corocznych doszczepień, bo inaczej „nigdy już nie będzie normalnie”, choć ten sam pan nas przekonywał, że i tak nie będzie.

Kolejny kraj to Niemcy. Tu niepokojący wzrost zgonów wśród zaszczepionych osób starszych i to nie na kowida. Po prostu umierają częściej niż wcześniej. Foliarze się ekscytują jakimiś poszczepiennymi wybroczynami, śmierciami gwałtownymi i spektakularnymi, zaś statystyka niemiecka pokazuje jakieś głębsze pokłady tego problemu.

Na niebiesko zgony na kowida powyżej 80. lat od początku pandemii 2020 do rozpoczęcia szczepień, na pomarańczowo to są zgony osiemdziesięciolatków i starszych po rozpoczęciu szczepień do dnia 24.02.2021. I teraz inne niż szczepionkowe wytłumaczenia tego faktu czas, start… Coś się tam pewnie wymyśli, albo problem przemilczy. Dla mnie najważniejsze jest to ostatnie – nie będziemy o tym mówić, proszę nie patrzeć w tę stronę, przechodzić, przechodzić, ruchu nie tamować…

Są juz pierwsze dane na temat efektów ubocznych szczepionych ciężarnych. To była odpoczątku kwestia drażliwa, bo producenci nie dawali tu wielkich gwarancji, jako, że – jak i w przypadku dzieci – nie przeprowadzono szczegółowych badań tych grup w procesie testowania. WHO zmieniła rekomendacje na pozotywne w stosunku do szczepień ciężarnych mimo, że poducenci tego nie testowali. Jeszcze raz – producenci nie testowali, zaś decyzję o szczepieniu ciężarnych rekomenduje WHO, zaś lekarz przed szczepieniem potwierdza to po przeprowadzeniu wywiadu. Teraz producenci testują już dzieci, więc zaraz dołaczą Milusińscy. W Wielkiej Brytanii przebadano jak to jest i okazało się, że 14% ciężarnych, głównie zaszczepionych w trzecim trymestrze, straciło dziecko.

Najmniej ciekawie jest w Indiach. Im po szczepieniach strasznie wzrosło z zakażeniami, bardziej niż przed szczepieniami. W dodatku Indie miały swój okres leczenia kowida iwermektyną (zielony protokąt) z ciekawymi wynikami. Zresztą sami zobaczcie:

W połowie września 2020 ładnie im spada i strzela wysoko po wprowadzeniu szczepień. Mają też sporo przypadków komplikacji poszczepiennych, choć w przypadku śmiertelności na samego kowida… ponad 3 razy lepiej niż Polska. Ostatnio zaś akcja szczepienna otrzymała w Indiach PR-owski cios. Popularny aktor, reklamujący akcję szczepień, sam się zaszczepił przed kamerami i zmarł nazajutrz. To tak jakby u nas kojfnął Pazura.  

Trudno będzie złapać pewne korelacje. Sprawa nie jest jasna, będą badania i kontrbadania, ale eksperyment będzie trwał. Ja wiem, zaraz się rzucą, nie tylko na mnie, ci od łapania foliarzy. A ja tylko zestawiłem źródła wyniku tego de facto testowania szczepionki na światową skalę. I to dopiero pierwsze wyniki. Mam nadzieję, że cały proces jest wciąż monitorowany, by w tej wyjątkowej sytuacji uniknąć komplikacji. Bo ich skala miałaby wymiar światowy. Z drugiej strony – kto to wie, jakie będą genetyczne reperkusje tak zaawansowanej ingerencji w komórkę?

Ja, jak pisałem, mam do tego stosunek względny, to znaczy każdy rozporządza swym zdrowiem. Nawet chcę by się to jakoś szybko zakończyło, bo ta niezborność pomiędzy brakiem bezwzględnej odporności po szczepieniach a traktowaniem paszportowców jak trwale zdrowych i nie zakażających, świadczy moim zdaniem o jednym. Może państwa chcą już mieć szczepionkowy pretekst do wycofania się z obostrzeń i wypuszczenia towarzystwa na świat. Nowy Świat.

Tak, wiem, tą publikacja znowu zabiłem parę osób, które umrą przeze mnie, bo sie nie zaszczepią. Ale ja tyko zestawiłem wygrzebane fakty, które jakoś nie funkcjonują za bardzo w obiegu oficjalnym, nie są debatowane. I to jak jest – to ja zabijam czy niewiedza ludzi, którzy podejmują życiowe decyzje, nie znając ukrywanych przed nimi możliwych konsekwencji ich być może najwazniejszych wyborów w zyciu?

PS. Lichocka, Ty wiesz co...

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.       

20 thoughts on “26.04. Szczepienia jako test globalny. Pierwsze obserwacje.

  1. Dziś sporo manipulacji w dzienniku, przykłady:
    1) stadna odporność to 70% immunizacji, nie zaszczepionych. Ta może być skutkiem zaszczepienia lub odporności po zakażeniu,
    2) prof. Adi Stern badał udział mutacji południowoafrykańskiej u covid-pozytywnych, szczepionych i nie. Wnioski są inne niż zwiększona podatność: szczepienie mniej chroni przed tą mutacją niż przed innymi (znanymi), stąd nadwyżka. Dla prasy: https://www.reuters.com/world/middle-east/south-african-variant-may-evade-protection-pfizer-vaccine-israeli-study-says-2021-04-12/ i źródło: https://www.medrxiv.org/content/10.1101/2021.04.06.21254882v1.full-text
    3) Niemcy: może to nie efekt szczepień, ale służba zdrowia nie jest tam tak doskonała jak mówią, może efekty lock-downu?

    Taki tam szczepionkowy symetryzm dziś w komentarzu.

    1. Ad. 1 – odsyłam do źródłe w hiperlinku. Ad. 2 – to samo. Ad. 3 Może to i nie całkowity efekt szczepień ale zminy prorocji niebieskiego do róznowego wedle landów wskazuje na jakis czynnik zewnętrzny

      1. Ad.2, link jest do Klubu Ronina na FB, ktoś źle zinterpretował wyniki. Wyobraźmy sobie grypy w mutacjach A i B, szczepionka jest 100% skuteczna na A i 50% skuteczna na B. Niech w populacji nieszczepionych zachoruje 20%: 10% na A i 10% na B, w populacji szczepionych 5% zachoruje na B. Z wyników prof. Sterna wynikałoby, że wśród zakażonych, u nieszczepionych 50% ma B, a u szczepionych B ma 100%. Podobnej do covidowej interpretacji na FB odpowiada taka, że na B dwukrotnie częściej zapadają zaszczepieni niż nieszczepieni. Może nieświadoma, ale manipulacja. Prof. Stern wykazał jedynie, że aktualne szczepionki są mniej skuteczne na wariant południowoafrykański (co zresztą otwiera szczepionkowcom pole do planowania kolejnych akcji).

        1. No nie. Zaszczpieni u Sterna Pfizerem 8 razy częściej niż w ogóle nie zaszczepieni chorowali na wariant afrykański. Tyle. To, że frakcje są w ogóle niewielki to osobna sprawa. Ale to wcale nie jest optymistyczne. Szczepionki miały wytłuc wirusa, a na razie tylko zwielokrotniają ilośc szczepień. Cudo interes.

      2. Co do Niemiec, tym czynnikiem zewnętrznym był ewidentnie covid. Niemcy, podobnie jak Polskę, dotknęła dopiero fala przełomu 2020/2021, na początku 2020 praktycznie nic się nie działo; porównane są okresy styczeń-luty. Szczyt zakażeń zaczął się w listopadzie 2020, trwał ok. 3 miesięcy. Szczyt zgonów przesunięty o kilka tygodni. Szczepienia 80+ zaczęły się praktycznie po nowym roku, trochę trwały i nie zadziałały od razu. Styczeń-luty 2021 to ograniczony wpływ szczepień i zaraz po szczycie zgonów. Ciekawe mapy ciepła dla zakażeń w Niemczech, regiony, przekroje wiekowe, tygodnie, niestety tylko do połowy grudnia: https://corona-data.eu/en/ . Resztę trzeba sobie dopisać np z worldometers.

    2. 3) ewidentnie efekt lockdownu – wystarczy wpisać „Germany covid” w Google by zobaczyć statystyki zachorowań. Podobnie jak w Polsce, druga fala zachorowań była w Niemczech nieporównanie większa niż cały 2020 rok i przypadła szczytem na start szczepień, stąd dysproporcja. Równie dobrze można zwrócić uwagę na korelację największego w historii w tym kraju spadku zachorowań z rozpoczęciem szczepień. W praktyce różnice robi lockdown lub jego brak, nie ma (w tej statystyce – może w innych jest inaczej) dowodu na szkodliwość szczepień, a samych szczepień jest z kolei zbyt mało, by dowieść ich skuteczności.

      1. No to nie chodzi o ilość szczpień tylko czas od ich aplikacji. Zobaczymy. Są różne korelacje, np. w Indiach.

  2. Lubię Pana czytać i chciałbym wierzyć w to co Pan pisze, jednak zamieszczenie tego wykresu z Niemiec podważa nieco Pańską wiarygodność. Ten wykres mówiłby coś, gdyby porównywał zgony po wprowadzeniu szczepień, ze WSZYSTKIMI zgonami w jakimś okresie, a nie tylko ze zgonami covidowymi. A tak jest bez sensu, bo ludzie po 80 po prostu umieraja codziennie, czy są szczepieni, czy nie.

    1. No nie bardzo. Zastanawiałem się nad tym wykresem i: 1. Pokazuje jak mało ludzi umarło na kowida w ogóle. Poza tym ważne sa rózne proporcje w poszczególnych landach, co świadczy o możliwym udziale szczepionek.

    2. Nie przekonuje mnie Pan, choć uwaga o proporcjach w różnych landach jest zasadna, jeżeli jest korelacja między tą proporcja a ilością zaszczepionych to jest coś na rzeczy

  3. Panie Jerzy Drogi, proszę się jeszcze zająć statystykami powikłań poalkoholowych i na skutek nadużywania mydła. Nie mam oczywiście na myśli zagryzania spirytusu mydłem , ( a może warto by spróbować), tylko częste mycie które eliminując „zarazki” powinno na drodze selekcji środowiskowej doprowadzić do wyhodowania patogenów z lubością pławiących się w pianie.
    Może w ten sposób da się udowodnić że Darwin był nieukiem. Czego Panu z całego serca życzę. Jako że masy , dzisiaj powiemy „internauci” już dawno powiadały ” częste mycie skraca życie”, więc coś w tym musi być.

    1. Panie tindala drogi, nie słyszałem jeszcze w mediach o paszportach poalkoholowych albo mydełkowych. Ten blog jest o dyskursie społecznym, więc pozostańmy proszę w tematach frapujących dziś całą ludzkość i nie zjeżdżajmy na boczne tory

  4. A post może o dzieciakach uwięzionych na cyfrowej banicji?
    Podzielę się wrażeniami z wizyty u pani dyrektor szkoły podstawowej mojej córki. Przekazałem na jej ręce pismo, w którym zasugerowałem, że zamknięcie dzieci w domach jest bezprawne. Napisałem, że do wprowadzenia zdalnej edukacji konieczna jest zmiana ustawy Prawo Oświatowe. Pani dyrektor nie zgodziła się z taką interpretacją.
    Powiedziała, że szkoła musi pozostać zamknięta, ponieważ ministerstwo wprowadziło zakaz edukacji stacjonarnej rozporządzeniem. Jej zdaniem dyrektorzy szkół nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za sytuację, a wszelkie protesty rodzice powinni składać do premiera. Nie należy sugerować się opiniami internetowych prawników, a czytać jedynie wytyczne ze strony MEN. Tylko tam można znaleźć wiarygodne informacje.
    Nauczyciele chcą uczyć nasze dzieci, ale nie mogą ponieważ boją się o swoje etaty. Żeby zobrazować rzekomy terror stosowany przez kuratorium pani dyrektor przytoczyła sytuację nauczycielki wyrzuconej z pracy za noszenie maseczki z czerwoną błyskawicą.
    Na koniec dodała, że dalszy rozwój sytuacji jest w naszych rękach, a wszystko zależy od tego, czy społeczeństwo się zaszczepi.
    Szach i mat … ?
    Łukasz
    P.S. Poinformowałem rodziców z klasy córki o mojej inicjatywie. Dostałem jedną łapkę w górę

    1. Obawiam się, że tu jest jak w służbie zdrowia. Każdy umywa ręce pokazując górę. Ale decydentów, a właściwie nielegalnych decydentów, da się namierzyć. W służbie zdrowia zrobił to doktor Basiukiewicz w raporcie WEI. Ale dzięki za temat – spróbuję się zmierzyć.

  5. „…115 (13,9%) zakończyło się utratą ciąży, a 712 (86,1%) – porodem żywym (głównie wśród uczestniczek szczepionych w trzeciej trymestrze).”
    Czyli to te szczepione w 3 trymestrze urodziły żywe dzieci, a 13,9 % kobiet szczepionych przed 3 trymestrem poroniły.
    14% poronień to średnia statystyczna ilości poronień i bez szczepień, więc statystycznie nie ma związku.
    Co oczywiście i tak nie zmienia faktu, że szczepionki to g…. powodujące włączenie chorób autoimmunologicznych, które dają bardzo szeroki i nieoczywisty wachlarz objawów. A zanim to wypłynie to wiele wody upłynie.

      1. Wystarczy wygooglić… rzeczywista liczba może być nawet większa
        „For women who know they’re pregnant, about 10 to 15 in 100 pregnancies (10 to 15 percent) end in miscarriage.”
        ” About 10 to 20 percent of known pregnancies end in miscarriage. But the actual number is likely higher because many miscarriages occur so early in pregnancy that a woman doesn’t realize she’s pregnant.”
        „One common concern for many women, especially early in pregnancy, is the risk of miscarriage. If you’re newly pregnant and trying to make sense of the myriad statistics about miscarriage, here’s an explanation of each one that may ease your mind.
        Miscarriage Rate for All Conceptions
        If taking into account the number of known miscarriages and the number of unknown miscarriages, there is a greater chance of miscarriage than not. As alarming as this statement may be, it illustrates that pregnancy loss is a commonly occurring event. It usually goes entirely unnoticed, often because it occurred within days of the conception and the pregnancy was non-viable from the start.”

        Dlaczego nie wszystkie moje posty zostały zatwierdzone?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: